 |
Kilka słów o mnie i blogu: raczek.bet1x2.net
Ponad 400 lat temu Shakespearowski bohater miał dylemat: być albo nie być? Ja natomiast się nie wahałem, czy dołączyć do Bet1x2. I tak oto jestem, aby grabić bogatych i rozdawać tym z założenia biednym. Na moim blogu będzie mnóstwo piłki nożnej. Nie zabraknie również siatkówki w wydaniu reprezentacyjnym. Zapraszam!
|
Chirag Kerala - Pune FC
Chirag
ostatnio nadspodziewanie dobrze z Shillongiem. Wygrali 3:2 jednak to
był typowy mecz na remis, no i też warto mieć na uwadze fakt, że
Shillong to już nie ten sam zespół, co jeszcze 1.5 miesiąca temu. Gdzieś
stracili ikrę i pokazali też to w dzisiejszym meczu ze Sportingiem. Tak
więc tę wygraną Chiragu dzieliłbym przynajmniej na dwa. Tym bardziej,
że w tym meczu i tak decydujące znaczenie mają mieć fatalne warunki
atmosferyczne. Mowa tu o ponad 40 stopniach i przeraźliwej wilgotności.
Widziałem już mecze przy podobnych temperaturach w Indiach i nawet
Hindusi i ich Afrykańscy koledzy nie potrafili przeciwstawić się
żywiołowi. Ruszali się jak muchy w smole, a trzeba przyznać, że dla nich
30 stopni to tak jak dla Europejczyków 20 albo niżej. Jednak nie będę
bawił się tutaj w porównania, bo i po co. Fakt jest taki, że w takiej
temperaturze nie da się grać. W Indiach będzie akurat godzina 15:00, tak
więc Słońce będzie smażyło dość ładnie. To tyle o pogodzie, a teraz o
aspektach czysto-sportowych. O Chiragu i ich ostatnim zwycięstwie już
wspomniałem. Dodam tylko, że strasznie dziurawą obronę miał Shillong i
raz po raz nadziewali się na kontry. To dla mnie nowość w przypadku tego
zespołu, ale tam pojawiły się poważne problemy, ale to nie temat na tą
chwilę. Pune na pewno nie będzie miało problemów w obronie. Zresztą
pokonali w poprzedniej kolejce pewnie, chociaż tylko 1:0 Pailan. Trudno
było im cokolwiek więcej ustrzelić, bo Pailan momentami grał ośmioma
(8!) zawodnikami w obronie! Tak jest to fakt autentyczny. Mimo tego Pune
stworzyło sobie wiele sytuacji bramkowych. Wykorzystało tylko jedną,
jednak śmiało mogło wygrać przynajmniej 3:0. Byli po prostu stroną
dominującą w tym pojedynku. W meczu z Chiragiem pewnie już takiej
dominacji nie będzie. Zresztą nie spodziewam się szybkiego tempa gry. W
Pune co najważniejsze na dobre już wrócił po kontuzji super bramkarz
Subrata Paul, który jest ostoją tego zespołu. Gdy tylko jest między
słupkami cała linia defensywna również gra o wiele lepiej, a tam Chika
Wali, Tabia, Manju i Gurjinder. Trzeba przyznać, że coach Derick Pereira
ma na tej pozycji bogactwo, a jest jeszcze dwóch bardzo dobrych
obrońców w Pune poza tymi, których przed chwilą wymieniłem. Jeśli chodzi
o linię pomocy to Vakatesh, Pierre, Izumi i Fernades to również
zabójczy układ. Właśnie Pierre i Izumi wypracowali w poprzednim meczu
sytuację bramkową dla Keity. No i w końcu Keita w ataku i Singh. Singh
jak Singh, raczej nie powala, ale Keita jest jak na tą ligę jednym z
lepszych napastników, spokojnie pierwsza piątka. Innymi słowy trener
Pereira ma do dyspozycji wszystkich graczy, oprócz najważniejszego już
od 2 miesięcy kontuzjowanego Jeje. Mimo wszystko trzeba przyznać, że
Jeje to z jakieś 25-30% tego zespołu. Gdy on nie gra, fakt Pune radzi
sobie dobrze w obronie, nie traci bramek, ale też ma problemy z
wykańczaniem okazji. Tak było ostatnio i myślę, że z racji pogody tak
będzie tym bardziej w tym meczu. Według mnie Pune jeżeli straci to co
najwyżej jednego gola, ale to jest dla mnie maximum. Bramkarz Subrata
świetnie rozumie się z całą defensywą i tutaj według mnie wszystkie
trybiki powinny zadziałać. Maksymalnie jedna bramka dla miejscowych i
też nie więcej jak dwie bramki dla Pune. Jednak ta skuteczność jest
tragiczna, a Chirag wiedząc o co gra na pewno nie rzuci się do
skomasowanych ataków. Remis po przegranej Mumbaikersów dałby im
jednopunktową przewagę nad Mumbai. Chirag walczy o utrzymanie i ten
remis dla nich byłby jak wygrana. Według mnie obrona i bramkarz Pune
zneutralizują poczynania ofensywne Chiragu, który ma Sundaya, CK Vinetha
i długo długo nic. Chirag również potrafi się bronić dlatego w tych
warunkach przewiduję powolny mecz i niezbyt wiele sytuacji bramkowych.
Niedokładność powinna dać o sobie znać, a biorąc pod uwagę problemy ze
skutecznością to w ciemno typuję tutaj wynik rzędu 0:1. Dodam na koniec,
że na pewno nie zabraknie walki i to może zabić całe piękno footballu,
którego w Indiach i tak nie da się dostrzec. Chirag walczy o każdy
punkcik, a Pune ma formę i trzech piłkarzy w składzie, którzy grali w
przeszłości dla Kerali (Karma Tsewang i Shahinlal Meloly). To wszystko
gdzieś tam powinno ładnie się po-wykluczać i stąd to 0:1.
Churchill Brothers - Prayag United SC
W
Churchillu wykonano małą rewolucję, która miała przynieść mistrzostwo i
już teraz widać, że lepsze złem dobrego. Wymieniono trenera, a także
dyrektora sportowego i zespół jeszcze bardziej stracił na jakości. Teraz
Churchill jest zupełnie nijaki. W poprzednim meczu powinni byli
przegrać z przeciętnie obecnie grającym Sportingiem. Zremisowali 1:1,
jednak Sporting zmarnował mnóstwo okazji prowadząc 1:0. Gdyby
wykorzystali chociaż połowę to było 3:0 po 25 minutach i praktycznie po
meczu. Nowy trener odsunął od pierwszego składu dwóch najlepszych
graczy, jednak na niewiele się to zdało. Ci weszli po przerwie i
pokazali, że była to pomyłka. Jednak ten nadal zamierza testować. W tym
meczu zabraknie dwóch bardzo ważnych graczy Churchilla jakimi są Antao i
jeszcze jeden piłkarz, którego nazwisko i tak wam nic nie powie. W
Prayagu natomiast super atmosfera po ostatnim zdecydowanym zwycięstwie.
Ja sam jestem zdumiony grą Prayagu, bo przejechali się niemiłosiernie po
Mumbaikersach. Na boisku co prawda 3:0, ale śmiało mogło być wyżej.
Nawet East Bengal nie dominował tak w piątkowym starciu z Mumbai
(wygrali 3:1), a trzeba wam wiedzieć, że Kingfishery to obecnie jedna z
trzech najlepszych ekip w Indiach. Prayag do tego meczu podejdzie w
genialnych nastrojach. Do tego zagrają wszyscy zawodnicy, a gdy tylko
taka okazja się nadarza, to Prayag osiąga naprawdę klasowe rezultaty.
Sanjoy Sen trener Prayagu jasno stwierdził, że zamierza wykorzystać
zawirowania w Churchillu i wywieźć z trudnego na ogół terenu 3 pkt.
Myślę, że jest to wielce prawdopodobne, a ktoś kto wystawiał kursy
najwyraźniej nie znał sytuacji jaka panuje w obu klubach. Prayag
zdecydowanie stać tutaj na przynajmniej remis. Forma, plus składy
przemawiają za gośćmi. Yakubu, Vincent, Bhomwick, Josimar, Bello, Arnab,
Denson, Sen, Mondal, Chinta, Justin to monolit, który w takim
zestawieniu jest w stanie pokonać każdego w Indiach.
Mohun Bagan - Dempo SCMohun
Bagan miał walczyć o mistrzostwo, a jak zwykle zawiódł. Co prawda
wszystko jest jeszcze otwarte według trenerów i piłkarzy, jednak ja mam
nieco inne zdanie i za chwilę postaram się przedstawić obecną sytuację.
Otóż Mohun w poprzedniej kolejce bardzo blado wypadł na tle przeciętnego
ligowego zespołu jakim jest Air India. Zremisowali 2:2, a gdyby
miejscowi mieli lepiej naregulowane celowniki to mogli ten mecz nawet
przegrać. Oczywiście jak to już w Indiach bywa mecz mógł potoczyć się
różnie. Przykład chociażby z 75 minuty, gdzie Odafa (Mohun) uderza w
słupek. Gdyby to trafił to być może Mohun by wygrał. Jednak jedno trzeba
w tym meczu oddać Air Indii, swoją determinacją i wolą walki zasłużyli
na wygraną. Dlatego też wielką niesprawiedliwością byłaby wygrana
Mohunu. Ten remis dla nich to i tak gwiazdka z nieba. No cóż były
wielkie buńczuczne zapowiedzi, była wielka spinka, piłkarze wzajemnie
się motywowali, a gdy wyszli już na murawę to nagle powietrze gdzieś z
nich uleciało. Chciało się jedynie Odafie, no i może Nabiemu, a reszta
no cóż, reszty nie trzeba jak mawiał klasyk... Chhetri totalnie pod
formą, jego zmiennik Bidav jeszcze gorzej. Jewel w ogóle nie zagrał, to
samo Barreto. Miały działać skrzydła, nie działały, do tego
katastrofalna gra w obronie. To wszystko każe upatrywać zdecydowanego
faworyta po stronie Dempo. Tym bardziej, że w dzisiejszym spotkaniu
Barreto i Jewel prawdopodobnie nie zagrają. Z miejsca tworzy się luka w
środku pomocy i przepustka piłkarzy Dempo do huraganowych ataków na
bramkę Mohunu. A przed nimi pozostanie już tylko tragiczna obrona.
Trener Subrata Bhattacharya szuka jakiejś alternatywy do zmiany
formacji, ale będzie mu niezwykle ciężko, bo piłkarze pod formą, a jak
chcą dogonić liderów tabeli to muszą to spotkanie koniecznie wygrać,
remis im nic nie daje. Dlatego też być może Odafa zagra sam z przodu,
ale co z tego jak za swoimi plecami będzie miał rozgrywających, którzy
nie będą potrafili go obsłużyć, do tego ta dziurawa obrona. A Dempo po
tej przerwie trzeba przyznać odzyskało wigor. Grając z HAL brakowało
jedynie wykończenia. Skończyło się 3:0, a śmiało mogło być 6:0, a nawet
wyżej! Dempo do tego w pełnym składzie. Nikt nie narzeka na urazy, każdy
jest zdrowy i gotowy do walki. Przypomnę tylko, że gdy Dempo było w
formie na początku sezonu to z każdym jechali jak chcieli. Pokonali
wtedy Mohun u siebie 5:0, a mogło być jeszcze wyżej. Teraz forma Dempo
może nie jest aż tak wysoka, ale to co zagrali przeciwko HAL to dla mnie
wystarczający dowód, że forma jest zbliżona do tej z początku ligi.
Mohun również w podobnej formie do pamiętnego 5:0. Oczywiście ktoś
mógłby powiedzieć, że wygrana 3:0 z ostatnim zespołem w lidze to nic,
ale tak naprawdę to nie było zwykłe zwycięstwo, to był fizyczny, a
zarazem mentalnypogrom. A HAL też nie jest już tak słaby jak na początku
sezonu, sporo tam poukładano. Dempo na początku rozgrywek było w stanie
wygrywać wysoko z każdym, bo przede wszystkim mieli szeroką ławkę i
super formę. Teraz ławkę mają jeszcze szerszą i co najważniejsze
bardziej wartościową, a także świetną formę. Mieli półtora miesiąca
przerwy, aby wykonać porządne szlify na końcówkę sezonu. Tego właśnie
potrzebowali ci gracze. Spokoju i odetchnięcia. Na początku sezonu aż
ośmiu (8!!!) piłkarzy z pierwszego składu było powołanych do kadry Indii
na turniej SAFF. Hindusi zagrali wtedy 5 meczy w 9 dni!!! Nie dziw, że
ci piłkarze nieprzygotowani do tak wielkiego wysiłku grali później tak
słabo w lidze. Wielu z nich też złapało wtedy kontuzje, co tutaj jest
bardzo logiczne. Ich organizmy nie wytrzymały takiego obciążenia. Teraz
jednak akumulatory zostały podładowane, forma wróciła i myślę, że Dempo
nie będzie miało najmniejszym problemów z pokonaniem miejscowych.
Armando Colcao po zawale serca również wrócił na ławkę trenerską i to
będzie dodatkowy bodziec dla jego podopiecznych. Mohun ma obecnie
jedynie Odafę, a i ten miewa gorsze dni. W Dempo natomiast cała plejada
gwiazd (reprezentantów kraju), która jest głodna i łakoma sukcesów w
lidze. Jeżeli nie zawiedzie skuteczność co troszkę szwankowało w meczu z
HAL to może nawet dojść do małego pogromu. Martins w super formie
zdecydowanie zmierza po koronę króla strzelców. Wspierał go będzie albo
Koko Sakibo, albo nowy nabytek Kato, który ostatnio bardzo dobrze się
zaprezentował zdobywając bramkę. W pomocy niesamowici Climax i Carvalho,
a także bardzo dobrzy Abranches i Miranda, czy chociażby Fernandes,
Pereira. Prawdziwy ból głowy będzie miał coach Dempo. W obronie Naik,
Gawli, Antao, Debabrata Roy, czy chociażby Peixoto, Fernandes i Dias. A
na bramce niezawodny i pewny Chowdhury, który jak dla mnie jest
najlepszym indyjskim bramkarzem. Paczka jednym słowem jest genialna i ni
jak nie widzę opcji, aby Dempo tego nie wygrało. Mój indyjski
przyjaciel typuje tutaj 3:1 dla gości, a ja podpisuję się pod tym obiema
rękami
|
APOEL może nie gra poezji, ale motywacji i charakterów zazdrości im pół
Europy. To sztandarowy przykład jak wiele można dać z siebie i jak
wielkie pokłady są w każdym człowieku. Ktoś miał plan i widział w tym
cel, że z tych piłkarzy da się wiele wyciągnąć. Teraz często nie mając
sił, jadą jak to się mówi w żargonie piłkarskim na wątrobie i dają z
siebie 120 % możliwości. To skutkuje tym, że dotarli tu gdzie dotarli i
trzeba w tym momencie oddać królowi to co królewskie. Jeżeli się nie
zachłysną, a myślę, że tego nie zrobią to są w stanie osiągnąć w tym
meczu remis, a nawet minimalną wygraną. Unieśli presję mając szansę na
awans z grupy i dopełnili "formalności". Przed Lyonem konsekwentnie się nie ugięli,
zrobili swoje. Tylko teraz marka Realu. Tak na dobrą sprawę często piłkarze
potrafią przegrywać mecze w głowach. Ani Lyon, ani Porto, Szachtar, czy
Zenit to nie były tak wielkie firmy jak dzisiejszy rywal. Pytanie jak to wpłynie na
ich psychikę, z takim rywalem jeszcze się nie mierzyli. Ale ja w nich
wierze. To z czego słyną to gryzienie murawy. Po meczach z ich zębów
wystają źdźbła trawy i nie chodzi mi tu bynajmniej o jakieś niedozwolone
substytuty. Obecny Real to dla mnie trochę taka Portugalia z eliminacji
do MŚ 2006, gdzie wszystko zależało od Ronaldo. Wtedy świetnie
przykrywali go Bronowicki i Golański (by the way druga młodość w
Ekstraklasie) i Ronaldo popłakał się, po czym zszedł z powodu kontuzji.
Tu też nie będzie miał lekko. Jak poczuje kilka razy łokieć w żebrach to
znając jego "lekkość bytu" chłopak sobie nie pogra. A na koniec wszyscy
mogą być w szoku takim w jakim byli piłkarze Portugalii po pamiętnym
meczu w Chorzowie. No i do tego ten kocioł, to będzie istne cypryjskie
piekło! Ja wierzę w APOEL i sercem jestem za nimi, chociażby z faktu, że
jestem WIŚLAKIEM. Wielu ludzi po odpadnięciu Wisły mówiło, że
popłynęliśmy z ogórami, a te ogóry udowodniły wszystkim malkontentom, że
się mylili. W dwumeczu APOEL na pewno ma małe szanse, ale u siebie są w
stanie coś ugrać. Zwłaszcza jeżeli w pierwszym meczu wyskubią
przykładowe 1:0, to wtedy w rewanżu zagrają tym bardziej na 150% swoich
możliwości. Ja w nich wierzę, moje serce będzie dziś przez chwilę
Niebiesko-Biało-Żółte! Do Boju po kolejne utarcie nosa
|
|
Już za chwilę zaczną się emocje w Brisbane Veto Premier League. Na początek dwa mecze o godzinie 8:00 i szlagier Wolves - Rochedale, a później pozostałe trzy spotkania. Najmocniej na papierze wygląda Brisbane City, które według mnie powinno zdecydowanie i z kwitkiem odprawić Taringę, która to przed tygodniem uległa 5:1 na własnych śmieciach Queensland Lions. To samo Lions na początku sezonu przegrało 6:1 z City. Wynik co prawda zbyt wysoki, jednak wygrana nie podlega dyskusji, bo bezsprzecznie należała się miejscowym. Nie ma co się rozpisywać, widzi mi się tutaj pogrom rzędu 5:0 i tak też typuję to spotkanie. Dobrze również wygląda Redlands, które bez problemów powinno uporać się ze Studentami. Tutaj widzi mi się wynik 4:1 dla Redlands. W pozostałych meczach spodziewam się trudnej przeprawy Peninsuli. Boisko Power jest w tym momencie w opłakanym stanie i zdecydowanie wszystko co będzie się działo w tym meczu należy pozostawić w gestii przypadku. Wolves z Rochedale to raczej piłkarskie szachy i za wszelką cenę chęć nie przegrania. Tutaj widzi mi się wynik 1:1 z delikatnym wskazaniem na Rochedale, dlatego też wygrana Rovers w stosunku 2:1 wcale mnie nie zdziwi. No i na koniec powinna obudzić się Capalaba. Popularne Buldogi są zdecydowanie lepszym piłkarsko zespołem od North Pine. Jest to dla nich ostatni gwizdek, aby włączyć się do walki o pierwszą szóstkę premiowaną awansem do Play-offów. Tak więc gramy, a traderom i wszystkim innym związanym z ciemną stroną bukmacherki mówią Liberum Veto. Dzisiaj to my - gracze musimy być górą!
|
|
Wszystkie gwiazdy na niebie i ziemi wskazują na to, że niedzielny poranek może okazać się dla nas bardzo udany. Zmierzą się ze sobą zespoły, gdzie gospodarz jest uznawany za jeden z trzech najlepszych zespołów w lidze. Goście natomiast bezsprzecznie należą do najsłabszych zespołów, a według mnie są zwyczajnie najgorsi. Olympic ma niesamowity ciąg na bramkę i w każdym meczu stwarzają sobie ponad 10 stuprocentowych okazji. Ze Studentami tych sytuacji podejrzewam, że będzie nawet więcej. Zresztą świetnie oddaje to mecz z przed tygodnia, gdzie Univ. przegrało 3:0 z Brisbane Wolves. Wtedy to Wilki mogły zlać niemiłosiernie gości, oddając w całym meczu około 30 strzałów! Wolves to zespół z podobnymi inklinacjami strzeleckimi co Olympic, tak więc spodziewam się w tym meczu podobnej ofensywy i zdecydowanie teatru jednego aktora. Michael Butters sieje popłoch w szeregach każdego rywala, a z tak beznadziejną obroną jaką dysponują Studenci nie powinien mieć żadnych problemów. Na pewno też Alex Panic go wspomoże i możemy być świadkami rzezi niewiniątek. Univ. nic nie prezentuje w ofensywie i każda ich akcja to dzieło przypadku. Nawet jak jakimś cudem zdobędą gola, to Olympic zdecydowanie stać na zdobycie tych pięciu bramek. Nie pozostaje nic innego jak pobierać i czekać do niedzieli i oby ta niedziela była dla nas :)
|
|
Nic dodać, nic ująć. Dwa mecze już trwają, trzy następne rozpoczną się o 9:00, a ostatni z tej kolejki o 10:00. Troszkę nietypowy układ jak dla Brisbane Veto Premier League trzeba przyznać. Jeden mecz odbył się już wczoraj i zakończył się pomyślnie, tak więc czekamy na kolejne dobre rozstrzygnięcia. Każde spotkanie jak zwykle przeanalizowane w należyty sposób, tak więc nie pozostaje nic innego jak tylko pobierać i kibicować wskazanym przeze mnie drużynom. Powodzenia! :)
|
|
16:00 Al Oruba - Salgaocar
Oruba to najlepsza drużyna Omanu, a Salgaocar chociaż w tamtym roku
zdobył mistrzostwo to teraz jest cieniem zespołu z zeszłego roku. Jest kilka
drużyn grających w Indiach obecnie lepszą piłkę. Salgaocar
powiedziałbym 5/6 zespół, a może niżej. Tak to wygląda, a jak wiemy w Azji,
często jaka reprezentacja taka i liga. Oman ostatnio mierzył się z
Indiami i wygrał 5:1, a mogło być spokojnie 8:0. Tutaj może takiego
pogromu nie będzie, ale te dwie bramki zdecydowanie powinny wpaść! W Orubie
jest 4 bardzo dobrych zagranicznych zawodników, a reszta to piłkarze albo z
kadry, albo obijający się o kadrę, dlatego eksperci mówią, że jest to
najlepszy team klubowy w tym kraju. No i co najważniejsze w tej analizie to fakt, że zabraknie tutaj trzech bardzo ważnych zawodników Salgaocaru. Przede wszystkim bramkarz Karanjit, który zdecydowanie nie ma konkurencji w swoim klubie na tej pozycji. Widziałem drugiego
bramkarza w akcji i muszę przyznać, że polscy juniorzy bronią lepiej. Poza tym
również na zgrupowaniu kadry są: świetny pomocnik i trzon zespołu Fernandes, a także
Lamare. Pierwszy to lewy pomocnik, a drugi to środkowy. Tak więc
automatycznie na środku zostaje tylko Penn Orji. W podobnych sytuacjach
koleś w pojedynkę nie radził sobie. W ataku co prawda w całkiem dobrej
formie Sueoka, ale nie oszukujmy się, piłkarze z Omanu są o wiele lepsi
od graczy z Indii. Pokazali to ostatnio w sparingu i myślę, że tutaj
również będziemy mieli okazję ujrzeć pewne zwycięstwo miejscowych. Tak
jak pisałem kiedyś, w Omanie nie gra się łatwo. Poza tym rozmawiałem z
Hindusem, który jest jak mało który z nich bezstronny i sam stwierdził, że
różnica dwóch goli to bardzo bezpieczna różnica. Typował nawet wygraną
różnicą trzech bramek, co też sobie pograłem w handi -2.5 @3.90 :)
|
|
Już od od momentu wystawienia meczu w Bet365 można było zauważyć spadki na to spotkanie i właściwie trudno się dziwić. Każdy kto choć trochę jest w temacie zbyt długo się nie namyślał i od razu pobierał. Ja osobiście czekałem na poprawę pogody i nie złapałem początkowego @2.20 na Brisbane. Jednak mimo wszystko Bwin wyszedł nam na rękę wystawiając @2.00. Wystarczy spojrzeć na Bet365, który ma obecnie @1.75 i samo to już daje wiele do myślenia. No cóż ktoś tu mocno przysnął, pozostaje tylko pobierać. Mecz co prawda za pół godziny, jednak kto rano wstaje temu Pan Bóg daje i miejmy nadzieję, że tutaj również da. Jeśli chodzi o aspekty czysto-sportowe to nie widzę tutaj jakiejkolwiek możliwości, aby Brisbane tego nie wygrało. Obie drużyny dzieli przynajmniej różnica dwóch poziomów. W poprzednim roku, gry różnica pomiędzy obydwoma ekipami nie była aż tak duża, Brisbane wygrało na wyjeździe 2:0, a później dołożyło kolejną wygraną u siebie w stosunku 3:1. W tym sezonie różnica jest znacznie większa, dlatego nie omieszkam pobrać jakiegoś ciekawego handicapu na live. Myślę, że do -1.5 na Brisbane warto spróbować, a no to podejrzewam, że kurs będzie wynosił około @3.00. Mega dziurawa obrona i tragiczny zespół w Univ, kontra super skuteczna i bardzo ciekawa paka w Brisbane. Dla mnie wynik może być tylko jeden - wygrana Brisbane!
|
1 2 3 4 5 Następne >
|
Brak typów
|