Bet1x2.net
Kilka słów o mnie i blogu: .bet1x2.net
Jeśli interesujecie się amerykańską ligą baseballa tak jak Ja to cieszę się że trafiliście na mojego bloga. Będę tutaj opisywał wszystko co się dzieje w MLB i przy okazji postaram się skutecznie ogrywać bukmacherów. Na baseballu można naprawdę zarobić!

Teraz dwa nocne spotkania. Pierwszym jest Kansas. Nie ma się co specjalnie dziwić bo Greinke świetne zawody rozgrywa od początku sezonu. A dzisiaj jeszcze do tego fajny kurs na niego można upolować. Co prawda bilans w ostatnich dziesięciu spotkaniach Royals straszy 2-8, jednakże mieli dość ciężkie spotkania. Wczoraj bardzo wyraźnie z Cleveland wygrali, pokonując nieźle grającego Pavano. Wcześniejszych spotkań nie ma co przytaczać bo Lee zaczyna grać, a Halladayowi to mało kto może w tej formie podskoczyć. Greinke ostatnio może trochę z tonu spuścił, jednakże to powinno wystarczyć na Indians dzisiaj. Myślę, że dzisiaj porażka gospodarzy będzie spowodowana właśnie w dysproporcji pitcherów, jedyne co to Kansas kilka punktów muszą uciułać i powinni wygrać to spotkanie, a do tego celu potrzebna jest im pomoc pitchera gospodarzy, o którą chyba trudno nie będzie bo Sowers przegrał wszystkie spotkania, które zaczynał w tym sezonie. Jedyne zwycięstwo w bilansie pochodzi z spotkania z Tampą, które kończył. Sowers też formy ciekawej nie prezentuje, a z jego kondycją jest chyba jeszcze nie tak jak być powinno bo najwięcej co zagrał od początku maja to 6 pełnych inningów, a na startera takie maksimum to trochę za niskie jest. 2 mecze przed własną publicznością tylko zaczynał w tym sezonie i oba przegrane 4-7 z White Sox i 2-5 z Yankeesami. W pierwszym zagrał 4 inningi, w drugim 5. Indians też w formie nie są, z ostatnich 10 spotkań 4 wygrane, z tego jeszcze 3 to zasługa Lee i Pavano, a jedno Huffa. 

I drugie spotkanie to typ na przełamanie dla Yankeesów. Przegrali wszystkie mecze od początku sezonu z Bostonem i kiedyś ta seria musi się skończyć, a dzisiaj jest bardzo dobra okazja ku temu. Już wczoraj mimo Wanga, grającego w tym sezonie dramatycznie poniżej swoich możliwości było na styku. Pierwsze spotkanie serii to chyba tylko rozmiarem porażki można się zdziwić bo Burnett jest w formie wybitnej ostatnio, a dzisiaj to w ekipie Yankeesów zobaczymy pitchera, który ma postraszyć. Sabathia też w tym sezonie można zauważyć ma lepsze statystyki na wyjazdach 4 wygrane w 6 spotkaniach 3.07 ERA, 1.07 WHIP, może to jest spowodowane tym że obce stadiony nie są tak homerogenne jak nowy Yankee Stadium. Ostatnie 3 wyjazdy to zwycięstwa z Cleveland, Baltimore i Toronto. Średnio po 8 inningów na spotkanie. Też jak wiadomo jest leworęczny, a Bostonowi w tym sezonie gorzej odbija się przeciwko leworęcznym .276 AVR (wobec .296 przy praworęcznym pitcherze). Inna sprawa to Penny rozpoczynający spotkanie w ekipie skarpetek. Przegrał ostatnio na Fenway z Texasem, a wcześniej na wyjeździe z Toronto. Ogólnie ciężko mu idzie z zespołami posiadającym silną ofensywę lub ofensywę w formie. Zresztą dobitnie wskazuje to jego ERA 5.85, w ostatnich 3 spotkaniach 5.29, wyższe 6.51 przed własną publicznością. Cóż poradzić, słabiej gra od Sabathii i zespół musiał by go ratować, a bardziej mi się wydaje, że dzisiejszej nocy zobaczymy determinacje NYY i oni to wygrają. 

Cóż najwyższa pora wziąć się do roboty. Wczoraj miałem prawdopodobnie ostatni wykład na tym nieszczęsnym UJ. Więc, skoro nagle zyskuje sporo czasu można z powrotem zacząć regularnie bloga prowadzić, a nie mimochodem jak to było do tej pory. Na dzisiejszy wieczór i noc 3 typy. Dobra pora brać się do roboty. 

Z wieczornych spotkań zdecydowanie podoba mi się Detroit. Rozmyślałem też nad Milwaukee, ale Aaron Cook jest kompletnie nieprzewidywalny, Rewers grają słabo ostatnie spotkania, a Colorado z Stewartem i resztą towarzystwa zaskakuje i dzisiaj też tak może się wydarzyć, jak miałbym już coś tam typować to jakiś rozsądny underek. Ale wracając do Detroit, to wracają też czasy w których ich rotacja należała do najsilniejszych w lidze. Teraz też pokazują się z bardzo dobrej strony. Świetnie gra Verlander, ale i młodzi Galarraga, Porcello i właśnie zaczynający dzisiaj Jackson grają bardzo dobrze. Edwin ze swoich ostatnich 5 spotkań przegrał tylko jedno, co prawda podobnie jak dzisiejsze wyjazdowe, jednakże trafił musie twardy przypadek – Zack Greinke z Kansas, który obecnie gra sezon życia. Po za tym wygrane z Angels, Baltimore, Oakland, Texasem. A spojrzeć jeszcze jedno spotkanie wstecz to można zobaczyć, że i z Cleveland wygrał. W ostatnich 3 spotkaniach 23 inningów, 13 hits, 0.69 WHIP, 1.16 ERA. Czego chcieć więcej od pitchera, gdy przyjdzie mu się zmierzyć z drużyną, która ostatnio gra fatalnie 2 z 10 ostatnich spotkań tylko wygrane – i do tego wszystkie te 10 spotkań rozegranych na własnym stadionie! Floyd co prawda źle nie gra, jednakże jak jego gra może wpłynąć na poczynania ofensywne kolegów z druzyny? Do tego prawdopodobnie nie zagra dzisiaj Konerko. Ostatnimi laty, żadko spotykaną sytuacją było to, że przy akurat spotkaniach tych drużyn siła ofensywna była po stronie Detroit, a tak właśnie jest w tym sezonie, co w połączeniu z pitcherem w formie powinno im dać zwycięstwo. 

Drugie spotkanie na wieczór to Floryda ale to już za miute. Początkowo miałem nie napisać o tym, ale chyba okazja się trafia. Gospodarze bez Harleya Ramireza, Jorge Cantu oraz Johna Bakera, czyli wylatuje 1/3 pierwszego składu. W dodatku w przypaktu tych 2 pierwszych to ta najbardziej produktywna, z zawodników kluczowych zostaje tylko Uggla… Pitcherzty na podobnym poziomie, więc trudno by nie wygrali Cardinals, którzy dysponują lepszą ofensywą – atutem Pujolsa etc. Dziwne to by było jakby wygrali gospodarze. 

Za godzinke nocne mecze.

Dzisiaj trzy spotkania wybrałem do opisania. Podoba mi się mecz ST. Louis Cardinals z Colorado i zdecydowanie wybieram opcje gospodarzy. Jorge De La Rosa gra w tym roku katastrofalnie i ratują go czasem tylko wpadki pitcherów drużyn przeciwnych. Dochodzi do tego można rzec standardowa dyspozycja Colorado na wyjazdach, bo nigdy na nich za dobrze nie grali teraz mają bilans 12-18. W ST. Louis przegrali 9 z ostatnich 11 spotkań jakie tam rozgrywali. Trudno też nie zauważyć, że Wainwright jest już w swojej normalnej dyspozycji i tego spotkania łatwo nie wypuści. Co prawda zdarzyło mu się ostatnio na wyjeździe przegrać z Giants, ale to była porażka z kategorii minimalnych. Wcześniej bardzo dobre spotkania z Milwaukee i Cubsami. De la Rosa przegrał pewnie trzy swoje ostanie spotkania, a w czwartym wstecz wygranym rzutem na taśmę, w ostatnim inningu uratował go home run Brada Hawpie. Trudno się spodziewać by dzisiaj wygrał bo w Colorado kontuzjowani są catcherzy, a w dzisiejszym spotkaniu prawdopodobnie nie zagra Troy Tulowitzki. 

 Drugie spotkanie to Detroit. Głównie dzięki niesamowitej formie Verlandera, a że na gorących pitcherów się opłaca stawiać nawet z Angelsami pokazuje chociażby przykład Roya Halladaya. Verlander rozgrywa niesamowite spotkania. Z 10 spotkań, które rozegrał w tym sezonie wygrał 8 i to ostatnie bardzo pewnie. Atakuje strikeoutami w ostatnich spotkaniach aż miło. W tym sezonie jest niepokonany na własnym stadionie, a nie rozgrywa spotkań z byle kim Texas, Yankees, Cleveland i jeszcze raz Texas. W Angelsach zacznie dzisiaj Ervin Santana, który zdecydowanie się jeszcze nie zebrał po kontuzji. 2 porażki, 2 zwyciestwa, ale te zwycięstwa to takie wyszarpane w końcówkach jak chociażby w ostatnim meczu z Seattle. Nie powinien stanowić większego zagrożenia, nie to co Verlander. Może to zwycięstwo Detroit dzisiaj gładkie nie będzie, ale Angels spisują się bardzo przeciętnie ostatnio i to raczej gospodarze powinni dzisiejsze spotkanie wygrać.

I ostatnie, i nie będę tutaj oryginalny postawie na Yankeesów. Jak już wpadli w swój rytm to wygrywają spotkanie za spotkaniem, wczorajsze spotkanie pokazało że nawet bardzo dobrego pitchera nie potrzebują wystarczy przyzwoity. Na nowym Yankee Stadium, gdzie będzie rozgrywane dzisiejsze spotkanie pada bardzo dużo home runów co jakby nie patrzeć uprzywilejowuje gospodarzy. Formę świetną znalazł Teixiera, do gry wrócił Posada, który w swoich 2 ostatnich spotkaniach uderzył dwa home runy to na catchera jest świetnym wynikiem. I tak dalej można pisać o formie gospodarzy, ale dwa słowa o pitcherach może jeszcze i koniec tego opisu. CC Sabathia miał dzisiaj zagrać, ale widzę że na różnych stronach zaczyna się pojawiać informacja, że zgra Hughes. Wobec takiej sytuacji na razie się wstrzymam bo Price jest bardzo perspektywiczny i to on może triumfować nad Houghsem. Jak zagra dzisiaj Sabathia co wyjaśni się pewno do wieczora polecam stawianie na Yankeesów.

Dzisiaj kontynuacja wczorajszego typu na Metsów. Wszystko szło w jak najlepszym porządku i jak to w przypadku Mets musiał zawalić bullpen. A już mają taką naturę, ze Putz i reszta drugiego spotkania pod rząd nie zwykli wtapiać, to jak najbardziej dzisiaj do gry są. Tymbardziej, że dzisiaj ich gwiazda i superstar całej ligi gra Johan Santana. Nad jego statystykami nie ma co debatować, ostatnie trzy spotkania wygrane, nie widzę więc powodu by było dzisiaj inaczej. Zresztą wczorajszy mecz pokazał, że nie mieli problemów mimo kontuzji ze zdobywaniem punktów. Zach Duke mimo. Że gra solidnie to chyba na Johana Santanę może to się okazać za mało przekonali się chociażby ostatnio Matuszaka i Zimmermann, obaj źli nie są obaj polegli.

Drugie spotkanie, które mi się podoba to San Diego. Pierwszy kryzys w tym sezonie przeszli i zaczęli grać przyzwoicie, nawet dobrze. W dzisiejszym spotkaniu Peavy spisujący się ostatnio znakomicie, mimo tego że chcą się go z klubu pozbyć bo za dużo ich kosztuje. Świetne spotkania ostatnio z Cubs i Cincinatti, zwłaszcza to drugie rozegrane w całości. W obu spotkaniach, które spokojnie mogą być odniesieniem przed dzisiejszym meczem bo też Peavy grał je przed własną publicznością w 15 inningach stracił tylko 1 punkt, zanotował 18 strikeoutów, 10 w 6 inningach z Cubs. Dzisiaj co prawda trudne zadanie się trafia bo urzędujący mistrz w którym ma kto uderzyć, jednakże kompletnie nie obawiam się o Peaviego bo nie jest to dla niego zbyt wymagające zadanie. W ekipie Phillies zacznie dzisiaj Antonio Bastardo i tym samym będzie to jego debiut w najlepszej lidze baseballowej. Wszyscy się nim podniecają i ogólnie jakaś taka dziwna atmosfera jest wokół, troche trudno zrozumieć dlaczego. Z cudownych dzieci i zarazem faworytów do nagrody dla najlepszego debiutanta żaden nie zachwyca, może ostatnio pokazał się Price, ale nic ciekawego w debiucie nie pokazał. Ja odnoszę wrażenie, że za bardzo rozdmuchują bańkę z debiutem Bastardo i dzisiaj może na dzień dobry kilka punktów dostać, a nie należy zapominać, że obecny lider w klasyfikacji HR to Adrian Gonzalez i gra w San Diego właśnie… 

I ostatnie spotkanie to Toronto. Nie mam zamiaru się rozpisywać bo czasu nie mam, ale od razu widać, że w tym sezonie Halladay gra jak natchniony, chyba najlepiej w lidze. Ostatnio bullpen mu zaserwował masakrycznie głupią porażkę z Baltimore, ale to się raczej dzisiaj nie powtórzy. Raz w tym sezonie grał z Angels i skończyło się 13-1 dla Toronto. U siebie w tym sezonie przegrał tylko raz z Texasem i to minimalnie. Wobec nieciekawej formy Angelsów i dzisiaj powinien triumfować bo przed własną publicznością polegli lepiej dysponowani White Soxi i Yankees przede wszystkim jak Roy zaczynał a zaczynali też nie byłe jacy pitcherzy bo Floyd i A.J. Burnett. Kolejny mecz dla Roya się zapowiada.

I po dłuższym namyśle zagram dzisiaj jeszcze kontrę na Dodgers. Mimo, że gra Haren nie przeczy to temu, że Arizona słaba jest i 2 porażka pod rząd jest raczej mało prawdopodobna.

Nie na widzę tego okresu przedsesyjnego. Ale spokojnie dzisiaj dwa typki można podać. Na pewno warci zagrania dzisiejszego dnia są Dodgers. Hiroki Kuroda wraca po kontuzji, a nie grał od Opening Day, tak się jeszcze trafia, że Dodgers grają z Arizoną nie mogącą znaleźć formy na własnym boisku. Na Dodger Stadium wygrywają jak leci, no może poza interligowymi derbami z Angels, ale to inna historia. Przed tamtą serią przegrali przed własną publicznością zaledwie trzy spotkania. Trudno jeszcze nie zauważyć, że nie przegrywali z kim leci tylko dobrymi pitcherami, w przeciwieństwie do tego co będziemy mieli okazje zobaczyć dzisiaj w ekipie D-Backs. Billy Buckner odkąd przyszedł do Arizony w ubiegłym sezonie nie miał okazji rozpoczynać meczy, obecnie gdy nie ma kto rzucać musi on zaczynać już trzecie spotkanie z rzędu. Poprzednie dwa: wygrana z Oakland i porażka z Padres, ale oba te mecze jakoś bez wyrazu. Bo i Oakland na razie nie gra za dobrze, a Holliday to się tam ładnie marnuje, zaskakuje z kolei spora liczba sraconych punktów z Padres i jeszcze jedna rzecz. Gdy przed tymi meczami, która zaczynał grał jeszcze jako relief ostatnie z tych spotkań było z Dodgersami. I został wpuszczony by „ratować”, albo inaczej nie dać Dodgersom zdobyć większej przewagi zdobyć (a było 0-3 dla LAD). Skończyło się na tym, że inningu całego nie zagrał, 5 punktów stracił i szanse, teoretyczne szanse na zwycięstwo odpłynęły. Kuroda jak już wspomniałem zagrał raz na otwarcie z San Diego i mimo, że schodził z kontuzją przed 6 inningiem było już 3-0, co przy Peavim zaczynającym tamto spotkanie w ekipie Padres było wyczynem.

I drugie spotkanie na dzisiaj. Niestety na NY Mets. Niestety nie z tego powodu, że grają źle, albo coś podobnego tylko dlatego, że żal patrzeć co się dzieje z pitcherami gospodarzy. Dwa, trzy sezony wstecz Snell i Gorzelany stanowili o sile rotacji Piratów, teraz jak jest każdy widzi. Co prawda plaga kontuzji, ale mimo wszystko z piratami powinni sobie poradzić. Mało tego Hernandez jest w zaskakującej dyspozycji, już od początku sezonu był, a ostatnio nawet rozegrał całe spotkanie, co prawda z Washingtonem, ale to i tak trzeba mieć siły, a niektórzy wyżej notowani pitcherzy ich na razie nie mają. Jakby nie patrzeć to Ian Snell traci tony punktów, i to nawet przed własną publicznością (14 inningów, 11 punktów straconych). I niby bilans Piratów jak on zaczynał na własnym stadionie jest korzystny (2-1) jednakże bardzo nagina go pierwsze spotkanie w przed własną publicznością w sezonie gdzie zagrał 7 inningów z Atlantą wygrane 10-0, potem już równia pochyła. Wystarczy sobie odjąć i wychodzi 7 inningów i 11 straconych punktów w 2 spotkaniach. Hernandez jak już powiedziałem zaskakuje, a jeszcze bardziej jak popatrzy się na jego wyjazdy. 3 wygrane i 2 porażki, a jak już porażki to z silnymi drużynami (Dodgers poprzedni akapit apropo ich spotkań na własnym boisku i Cardinals z świetną kwietniową formą i świetnym meczem Lohsa wtedy), a zdarzają mu się zwycięstwa zaskakujące (z Giants – Lincecum). Zaskakuje tylko wysoki kurs na Mets, ale to pewno przez kontuzje.


Tak w zawale pracy nastały już mecze interligowe. Wczoraj bardzo fajny festiwal można było zobaczyć w meczu Phillies z Yankeesami. Ale wczoraj to wczoraj i dzisiejszego dnia można spokojnie wybrać 2-3 spotkania. Bardzo przystępny dzisiaj wydaje się Boston. Beckett po rożnych perturbacjach na początku sezonu znowu zaczął rozgrywać solidne spotkania. 3 jego ostatnie spotkania i to z rywalami silnymi kończyły się zawsze zwycięstwem Red Sox. Seattle, Rays i Yankees zostali pokonani i oprócz Tampy w meczach wyjazdowych. Dzisiaj z goła odmienna sytuacja bo Boston gra na własnym boisku gdzie jest nie kwestionowanym faworytem. Potwierdza zresztą to ich bilans – na 21 spotkań na własnym stadionie wygrali 16, ale to już chyba trzeba traktować jako normalność. Michael Pelfre, który dzisiaj zaczyna w barwach Metsów mam wrażenie, że ma trochę zakłamany ten bilans 4-1. Ale do tego nie mam zamiaru się doczepiać. Moją uwagę zwraca jego poprzednie spotkanie, też wyjazdowe w San Francisco z solidnym Cainem, przegrane zresztą 0-2. Pokazuje to, że jak się trafi silniejszy rywal na wyjeździe to nie jest tak łatwo, a Beckett to najwyższa półka. Metsi bez Renesa też mniej warci, a więc zwycięstwo gospodarzy jest rozsądnym rozwiązaniem. 

Drugie spotkanie to Baltimore. Może najsilniejszej drużyny to oni nie mają, ale Washington ma jeszcze słabszą. Już w poprzednim roku zwróciłem na to uwagę i chyba w tym się potwierdzi, że w pojedynkach interligowych zdecydowanie przeważają drużyny z American League. Lehara ma wreszcie realne szanse na zwycięstwo w poprzednich spotkaniach miał nie wesoło Boston, Yankees, Texas, Angels, Tampa… i mimo nawet dobrej gry zawsze w plecy. Dzisiaj Washington to chyba dla niego będzie takim wytchnieniem. Bo nie da się tego ująć, po zespołach z wysokiej półki trafia się zespół z dna, samego dna, może minusem jest to że na wyjeździe, ale nawet wczorajsze spotkanie pokazuje słabość gospodarzy, bo z Baltimore nie poradził sobie ich najzdolniejszy pitcher Jordan Zimmermann. Dzisiaj przewaga pitchera po stronie przyjezdnych bo w Nationals dzisiaj rozpocznie Ross Detwiler. Żółtodziób, dla którego będzie to dopiero 3 spotkanie w MLB, w jedynym meczu w tym sezonie zagrał 5 inningów, co też jest nadzieją dla Baltimore jak popatrzymy na bullpen Nationals. W tych 5 inningach stracił 3 punkty, a potem się właśnie bullpen pokazał i skończyło się porażką 7-12 z piratami, którzy są na podobnym poziomie co Baltimore. 

I ostatnie spotkanie, ale tu już za wiele mi się pisać nie chce. Stawiam też dzisiaj na Yankeesów. Formę złapali i zaczęli wygrywać spotkanie za spotkaniem, serię tą przerwali wczoraj im Phillies, ale głównie dzięki bardzo dobrej postawie Myersa. Dzisiaj zagra Happ w Phillies i może się on pochwalić dwoma wygranymi w bilansie, tylko, że obie z Nationals i obie strasznie wypunktowane bo wyniki 13-11 i 10-6 to nie są przykłady dobrego rzucania. W Yankees dzisiaj zaskakująco dużo wygrywający, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu Pettitte. Ale głównym czynnikiem, który przyczynia się za Yankeesami jest avg przeciwko leworęcznym pitcherom, bo tacy dzisiaj w barwach obu drużyn zagrają i tak dla Yankeesów ten współczynnik wynosi .302, dla Phillies .254. Różnica jak na takie spotkanie bardzo wyraźna. 

Czas mam. Cud. Więc dzisiejsze typy. Tak od razu rzuca się San Francisco. Lincecum już w swojej normalnej formie czyli klasyka gospodarze dokopią komu się da. I nawet w dzisiejszym spotkaniu nie przywiązywał bym się to tego, że grają z Metsami. W ostatnim spotkaniu gdy grał Lincecum grali na wyjeździe i poszło zgodnie z oczekiwaniami. Wcześniej byli Cubs też na wyjeździe, Dodgers na AT&T i Arizona na wyjeździe, czyli powrót do realiów. Lincecum rządzi i koniec kropka, a gra świetnie i moim zdaniem Metsów nie stać by dzisiaj z nim powalczyć. Inna sprawa, że zaskakująco dobrze jak na razie się spisuje Livian Hernandez, ale to może dlatego, że to początek sezonu dopiero. Statystki jeszcze i koniec bo nie ma co opisywać. Tim Lincecum przed własną publicznością: 1-0, 18 inningów, 3.00 Era, 1.17 whip, ogólnie 2 zwycięstwa i porażka, którą zaserwował bullpen. Hernandez na wyjazdach 2-1, 5.17 era, 1.62 whip i już widać kto jest lepszy. Lincecum może zagrać na 0, a Hernandez na pewno punkty straci i chyba inaczej być nie może. 

Drugie spotkanie, które mi się podoba z dzisiejszych to Boston. Trafia im się taki mecz bardziej na pokazanie siły zespołowej. Dobrze się im dzisiaj trafiło bo Chris Jakubauskas to chyba najsłabsze ogniwo w rotacji Mariners. Zresztą cała drużyna z Seattle jakoś ostatnio przystopowała. Jakubauskas przegrywa namiętnie, jedyną drużyną którą udało mu się pokonać w tym roku to Oakland, chyba trochę nieprecyzyjne określenie. Powinno to raczej lecieć tak: jedyną drużyną którą Seattle pokonali gdy Chris Jakubauskas zaczynał to Oakland i to dwukrotnie. Jego statystyki przed własną publicznością straszą: 0-2, 8.31 era, 1.85 whip. Szczególnie go punktowały drużyny o podobnym potencjale jak Boston – Rays i Angels, więc nie trudno się domyśleć, że wszystko dzisiaj w nogach bostończyków. Jeszcze rzuca się w oczy nieciekawa statystyka gospodarzy którzy gorzej odbijają przy leworęcznych pitcherach, a że Lester taki jest to zwycięstwo gości jak najbardziej powinno się przydarzyć.

I ostatnie już spotkanie na dzisiaj. Atlanta. Tak się składa, że dzisiejsze spotkanie grają z przed własną publicznością z Arizoną. Z bardzo słabą na wyjazdach Arizoną, w dodatku z Arizoną w tak słabej formie, że przed własną publicznością zlały ją Cincinnati i Washington. Jedynym który sobie nie poradził był Scott Olsen, ale to już odosobniony przypadek. Słabeusze wygrywają z D-backs na ich terenie, dlaczego więc Atlanta rozgrywająca spotkanie przed własną publicznością nie miała pójść tym tropem. Jest to szansa i to bardzo duża dla Vazqueza, który odkąd się pojawił w Atlancie nie potrafił wygrać spotkania przed własną publicznością. Inna sprawa, że najpierw trafiła mu się Floryda w świetnej formie, śrubująca swoją serie wygranych, potem Cardinals z świetnie dysponowanym Pujolsem a na koniec jeszcze Mets. Szansa na pierwsze zwycięstwo zatem dzisiaj idealna. Davis się dzisiaj trafia, którego ostatnio wypunktowali w Dodgers w Los Angeles, ale inna sprawa, że to nie on może Arizonie zepsuć spotkanie tylko ich fatalna dyspozycja w ataku – w ostatnich 10 spotkaniach na poziomie .235, a przecież grali serie z Cincinnati, Washingtonem, San Diego… 

< Poprzednie 1 2 3 4 5 6 7 8 9 Następne >

Wybierz blog:
13.04.San Francisco - PiratesSan Francisco
Kurs: 1.526Stawka: 5Pinnacle

13.04.Dodgers - Arizona Dodgers
Kurs: 1.571Stawka: 5Pinnacle

13.04.Yankees - AngelsYankees
Kurs: 1.513Stawka: 5Pinnacle



 Kategorie:
Tenis0.00
Zimowe0.00
Baseball-47.55
Żużel0.00
Siatkówka0.00
Ręczna0.00
Motorowe4.31
Lekkoatletyka0.00
Kolarstwo0.00
Inne0.00

 Miesiące:
kwiecień 2010-0.75
wrzesień 2009-2.09
sierpień 20094.90
lipiec 200911.44
czerwiec 2009-45.95
maj 20091.93
kwiecień 2009-34.85
marzec 20091.77
październik 20080.58
wrzesień 2008-42.33
sierpień 2008-39.95
lipiec 200823.82
czerwiec 200815.28
maj 200813.21
kwiecień 200834.37
marzec 2008-28.61
wrzesień 2007-3.81
sierpień 20076.26
lipiec 200718.44
czerwiec 20071.10
maj 200722.00

 Strony klubów:
Baltimore
Boston
Chi. White Sox
Cleveland
Detroit
Kansas City
LA Angels
Minnesota
NY Yankees
Oakland
Seattle
Tampa Bay
Texas
Toronto
Arizona
Atlanta
Chi. Cubs
Cincinnati
Colorado
Florida
Houston
LA Dodgers
Milwaukee
NY Mets
Philadelphia
Pittsburgh
St. Louis
San Diego
San Francisco
Washington
    © 2000-2007 BET1x2.NET Wszelkie prawa zastrzeżone.
Filip Sosnowski - bet1x2 @ bet1x2.net
administrator: walendowski.com