Bet1x2.net
Kilka słów o mnie i blogu: maxi.bet1x2.net
Piłka nożna od lat jest moją największą pasją i to ona będzie wiodła prym na tym blogu, choć czasami zajrzymy też i na inne areny! Mam nadzieję, że moje propozycje i spostrzeżenia będą przynosić systematyczne zyski a styl pisania przypadnie Wam do gustu bo w tym fachu najważniejsze to szacunek publiki :)

Fla bo jest dużo lepsze a i pozycja trenera niezbyt pewna. Estudiantes i Cruzeiro wystawią rezerwowe składy. No i właściwie na tym można skończyć ale szerzej będzie jutro.


Już dziś startują eliminacje do Ligi Europejskiej. Nowy twór UEFA ma być lepszy, efektowniejszy i chętniej oglądany niż poprzednik ów rozgrywek - Puchar UEFA. Co z tego wyniknie? Niewiele o tym mogą powiedzieć drużyny, które przystąpią do gry już dziś. Te zapewne pożegnają się z turniejem w jego pierwszej fazie.



Z obozu Sligo Rovers

Rok 2008 był niezwykle udany dla drużyny dzisiejszych gospodarzy. Sligo kończąc rozgrywki na wysokim czwartym miejscu zakwalifikował się do Ligi Europejskiej. Awans ten został uzyskany między innymi kosztem bardziej utytułowanego Cork City. Obecnie trwający sezon nie jest już dla Bit O'Red tak udany. Dopiero ósma lokata (na dziesięć drużyn) spowodowana jest głownie ciągnącymi się od jakiegoś czasu problemami zdrowotnymi. Manager Paul Cook miał przez większość rozgrywek poważny ból głowy z zestawieniem podstawowej jedenastki. W ostatnim meczu ligowym z Bohemians (0-2) opiekun Sligo musiał skorzystać z kilku juniorów, bowiem wolnych miejsc na ławce rezerwowych było zbyt dużo. Na szczęście w porę przyszła krótka przerwa w rozgrywkach ligi irlandzkiej. Mecz z Bohemians rozegrano 19 czerwca. Od tego czasu zespół mógł spokojnie koncentrować się na potyczce z Vllaznią Shkoder. Kilku piłkarzy wróciło już do zdrowia a przygotowania do starcia z Albańczykami idą pełną parą. Nie da się ukryć, że miejscowi bardzo liczą na awans. To miałoby podreperować klubowy budżet w którym widać coraz więcej dziur. Następna runda to już starcie z dużo bardziej znanym Rapidem Wiedeń. Prawa do transmisji plus dużo większe zainteresowanie spotkaniem. To wszystko powinno przerodzić się na spory zastrzyk gotówki. Gospodarze muszą także zdać sobie sprawę z tego, iż bez zwycięstwa na własnym terenie o awans będzie niezwykle trudno. Albańskie boiska nie są zbyt przyjaźnie nastawione do wszelkiego rodzaju "turystów".



Paul Cook – manager Sligo Rovers - w udzielanych wywiadach sugeruje dość ostrożną grę. Starta bramki może okazać się nie do nadrobienia. "Byłoby wspaniale wygrać dwa lub trzy do zera. Musimy być ostrożni w meczu u siebie. Jeśli grasz dla Sligo możesz tylko pomarzyć o występie przeciw Rapid Wiedeń. To właśnie nasz cel." Bez wątpienia Sligo postawi na tak zwaną "kontrolowaną ofensywę". Nie powinniśmy spodziewać się tu bardzo ofensywnej gry już od pierwszych minut. Te mogą wyglądać bardzo spokojnie. Opiekunowi gospodarzy na pewno wypadnie ze składu dwóch zawodników. To napastnik Stephen Parkhouse oraz obrońca Cris Butler, których zabraknie w obu spotkaniach przeciw Vllaznii. Na szczęście wracający po urazach Gavin Peers, Danny Ventre, Rafael Cretaro i Shaun Holmes powinni być już dostępni do dyspozycji trenera. Jeszcze kilka dni występ całej czwórki stał pod dużym znakiem zapytania. Obecnie ta charakterystyka dotyczy tylko Peersa oraz Holmesa. O grze tej dwójki ma zdecydować lekarz tuż przed meczem. Sztab medyczny zrobi pewnie wszystko by doprowadzić ich na czas do stanu używalności. To przecież bardzo ważny mecz. Wiele dziś może zależeć od gry wspomnianego wyżej Rafaela Cretaro. Ten zawodnik to główny kreator akcji ofensywnych swojego zespołu. Z nim w składzie Sligo staje się faworytem dzisiejszej konfrontacji. Nie znaczy to jednak, że obędzie się bez walki. Dla gospodarzy będzie to bardzo ciężkie spotkanie. Z tyłu głowy pojawi się pewnie presja. Jeśli zostanie ona przezwyciężona to następnym pokonanym powinni być piłkarze gości.

Z obozu Vllaznii Shkoder

Vllaznia Shkoder to dziewięciokrotny mistrz oraz sześciokrotny zdobywca Pucharu Albanii. Poprzedni sezon skończył się dla nich zajęciem drugiej pozycji. Do kolejnego mistrzostwa zabrakło czterech punktów. Punktów, które uciekły w dwóch ostatnich kolejkach. Jeszcze przed 31 serią spotkań (w Albanii każdy zespół rozgrywa 33 mecze) Vllaznia prowadziła w stawce z przewagą jednego punktu nad wiceliderem. W przedostatniej kolejce piłkarze ze Shkoder podejmowali na własnym boisku walczący o utrzymanie KS Lushnja. Rezultat tej potyczki był zaskakujący a gospodarze po remisie 1-1 dołożyli do swojego konta zaledwie jeden punkt. Tym samym Vllaznia oddała przewodnictwo w tabeli na rzecz FK Tirana. W ostatniej kolejce doszło do bardzo ważnego starcia. Mająca 64 puknty Vllaznia udała się do stoicy kraju by tam zmierzyć się z mającym jeden punkt więcej FK Tirana. Gdyby po meczu z KS Lushnja dorobek punktowy wzrósł o trzy "oczka", wtedy do tytułu wystarczyłby podział punktów. Wobec remisu trzeba była powalczyć o zwycięstwo. To się nie udało a KF Tirana po zwycięstwie 2-1 ostatecznie przypieczętowało mistrzostwo.



Fatalna końcówka sezonu doprowadziła w klubie do sporo zamieszania. Kilku podstawowych zawodników postanowiło rozstać się z zespołem. Między innymi obrońca Mirko Plantić zasilił szeregi chorwackiego Medimurje. Kibice doszukiwali się drugiego dna i oskarżali piłkarzy oraz klubowych włodarzy o "przehandlowanie mistrzostwa". W kuluarach mówiło się, że rozgrywki na pierwszym miejscu i tak miało ukończyć FK Tirana - zespół dużo bardziej doświadczony o czym najlepiej świadczy liczba 24 tytułów mistrza Albanii. Ile w tym prawdy - nie wiadomo. Vllaznia po zakończeniu sezonu na drugiej lokacie przystępuje teraz do Ligi Europejskiej. I także w tej sytuacji pojawiają się pewne insynuacje. Niektórzy kibice zaczynają snuć spiskowe teorie na temat rychłego odpadnięcia ich klubu z europejskich rozgrywek. Prezes Valter Fushaj ma podobno trochę dorobić na takim obrocie sprawy. Ciężko jednak określić na ile te przypuszczenia są wynikiem konkretnych informacji. Możliwe, że to tylko wyraz frustracji fanów po końcówce poprzedniego sezonu. Faktem jest jednak to, iż przed startem kolejnych rozgrywek zespół opuściło kilku zawodników. Część z pozostałych także myśli o zmianie barw klubowych. Elvin Bequiri - podstawowy obrońca - negocjuje przejście do cypryjskiego AEL Limassol a pomocnik Ndricim Shtubina ma podobno poważną ofertę z Turcji. Pierwszy z omawianych piłkarzy jest obecnie najlepiej wycenianym graczem w zespole. Według niemieckiego portalu transfermarket.de albański defensor jest warty 1.25 miliona euro. Cała kadra wyceniana jest zaś na ponad 8 milionów euro. Trzeba wziąć tutaj pod uwagę, że są to tylko dane szacunkowe, często mocno zawyżone. Dla porównania - Sligo jest warte około 5 razy mniej.



Jeszcze kilka dni temu narzekano na politykę klubu, który nie robi nic by zapełnić luki w składzie. Teraz powoli się to zmienia a prezes zaczyna być aktywny na rynku transferowym. Kontrakt z zespołem podpisał doświadczony Fatmir Vata. Doświadczony przez duże "D". Vata w Europie znany jest głównie z występów w niemieckiej Arminii Bielfeld. Ostatnio grał zaś dla Tus Koblenz. 37-letni pomocnik swoją karierę zakończy pewnie w ekipie ze Skhoder. Ponadto kadrę Kuqeblute ma wzmocnić dwóch Brazylijczyków - Carlos Silas oraz Keandro Dos Santos. Głównym atutem tej dwójki jest...ich narodowość. Silas to pomocnik zaś Dos Santos występował ostatnio na tureckich boiskach. W Brazylii znani są co najwyżej ze sprzedaży lodów na Copacabanie. Niestety dla szkoleniowca gości cała ta trójka ma opuścić mecz z Irlandczykami. Vata swoich nowych kolegów powinien obserwować z trybun, zaś dwójka Brazylijczyków czeka jeszcze na ostateczny podpis prezesa pod swoimi kontraktami. To ma nastąpić zaraz po powrocie drużyny z Zielonej Wyspy. Ponadto trzeba wziąć pod uwagę iż aklimatyzacja w takim kraju jak Albania nie należy do rzeczy prostych.



W udzielanych wywiadach trener Hasan Lika nie wypowiada się zbyt optymistycznie. Po ostatnim sparingu stwierdził, że jest w miarę zadowolony z obrony, lecz formacja ofensywna ma pozostawiać wiele do życzenia. "Oczywiście nie jestem usatysfakcjonowany z gry, ponieważ oczekuje od zespołu znacznie więcej. Nie popełniamy już tak wielu błędów w defensywie, lecz w ataku nie jest dobrze." Opiekun przyjezdnych wypowiedział się także na temat zbliżającej się konfrontacji ze Sligo Rovers. "Już za cztery dni ważny dla nas mecz. Mamy dużo pracy do zrobienia we wszystkich kierunkach. Nie można zapominać, że Vllaznia z ostatniego sezonu straciła wiele. Zawodnicy potrzebują trochę czasu na zgranie."W podobnym tonie wypowiada się kapitan zespołu Viorenin Sinai. "Mamy dobrą defensywą ale nie czujemy jeszcze piłki gdy jesteśmy w ataku. Brakuje także zgrania." Goście mają przystąpić do gry ustawieniem 4-4-2. Między słupkami zobaczymy Armira Grimaja. To doświadczony bramkarz, reprezentujący ekipę ze Skhoder już od 1999 roku. W obronie powinna wystąpić czwórka Smajli, Bequiri, Bashić, Mrvaljević. Niepewny jest występ ostatniego z wymienionych graczy. W linii pomocy po prawej stronie poruszać się będzie Satef Osja. Lewą flankę przejmie Ndricim Shtubina a w środku pola zobaczymy Amarildo Belishe oraz Kazacha Ilir Nallbani. Atak stworzy cytowany wcześniej Viorenin Sinai z 18-letnim Bekimem Balajem.

Podsumowanie

Rapid Wiedeń to kusząca opcja. Również dla Albańczyków. W pierwszym meczu więcej atutów mają po swojej stronie gospodarze. Sligo jest w trakcie sezonu, podczas gdy przyjezdni dopiero przygotowują się do startu rozgrywek. Ich skład jest obecnie w trakcie budowy. Albo raczej odbudowy. Dość duże zainteresowanie tym spotkaniem na giełdzie zakładów betfair sugeruje nam, że może to być mecz niezwykły. Pod jakim względem? Tego dowiemy się po końcowym gwizdku arbitra.

Zmęczony szukaniem informacji o Albańczykach nie napisze już nic o meczu Zimbru Kiszyniów.


Atletico Paranaense - Corinthians

Liga brazylijska charakteryzuje się wysokim współczynnikiem zwycięstw gospodarzy. Własny teren przeważnie daje tutaj sporą przewagę. Wiele zależy od kibiców jak i od jakości murawy. Na brak wsparcia fanów nie może narzekać Atletico Paranaense. Torcida tego klubu uchodzi za jedną z najbardziej fanatycznych w całym kraju. Na Arena da Baixada znakomitej atmosfery nigdy nie brakuje.



Z obozu Atletico

Jeszcze kilka lat temu domowy obiekt Atletico uważany był za jeden z najnowocześniejszych stadionów w kraju. Początek jego historii to rok 1912, gdy to rozpoczęły się prace budowlane. Uroczyste otwarcie nastąpiło po dwóch latach a na murawie pojawili się piłkarze Flamengo oraz Internacionalu Paranaense. Fla łatwo uporało się z przeciwnikiem wygrywając aż 7-1 a autorem pierwszej bramki został reprezentujący barwy zwycięskiej ekipy Arnaldo. Pod koniec zeszłego stulecia stadion potrzebował gruntownej modernizacji. Rozbiórka rozpoczęła się 26 marca 1997 roku a 1 grudnia przystąpiono do budowy nowego obiektu. Prace ukończono 20 czerwca 1999 roku a cztery dni później nastąpiła ponowna inauguracja. W starciu Atletico Paranaense i Cerro Porteno z Urugwaju lepsi okazali się gospodarze, którzy zwyciężyli w stosunku 2-1. Nowy i dość specyficzny a przy tym bardzo efektowny stadion przyniósł szczęście już w 2001 roku, gdy to Atletico Paranaense zdobyło tytuł mistrzowski. Od tamtego sukcesu w klubie sporo się zmieniło a Furacao już nie liczą się w walce o najwyższe trofea. Obecnie Atletico oceniane jest jako typowy ligowy średniak. W poprzednim sezonie ekipa z Kurytyby o mały włos nie pożegnała się z Serie A. Sytuację uratował legendarny Geninho (to on w 2001 zdobył mistrzostwo), lecz start obecnych rozgrywek nie był dla niego udany. Geninho złożył więc dymisję a nowym szkoleniowce został prowadzący wcześniej Nautico Waldemar Lemos. Kolejny trener tknął w zespół nowe nadzieje. Wyjazdowa wygrana ze Sportem (1-0) a także domowy remis z Palmeiras (2-2) to wyniki całkiem niezłe - takie, które pozwalają wierzyć w to, że pierwsza domowa wygrana przyjdzie już niebawem. Może starcie z Corinthians przyniesie tutaj pewien przełom?



Dotychczasowy bilans Atletico na Arena da Baixada nie jest zbyt dobry. Jest wręcz przeciwnie a statystyki te prezentują się wręcz fatalnie. Do trzech porażek (Vioria 0-2, Nautico 2-3, Atletico Mineiro 0-4) i jednego remisu (Palmeiras 2-2) najlepiej pasuje właśnie słowo - "fatalnie". Pewien postęp jest jednak widoczny a ostatni omawiany rezultat o mały włos nie stał się właśnie tym pierwszym zwycięstwem. Mecz z Palmeiras był dosyć wyrównany, lecz za stronę delikatnie dominującą można uznać ekipę gospodarzy. To oni częściej prowadzili grę, co przełożyło się na dwukrotne wyjście na prowadzenie. Niestety końcówka przebiegała już zdecydowanie pod dyktando gości. Nim Keirrison, który na dniach ma stać się nowym piłkarzem Barcelony, doprowadził do wyrównania, piłka uderzyła w poprzeczkę bramki Viniciusa. W akcji tej miejscowi mieli masę niewyobrażalnego szczęścia. Potężny strzał z kilkunastu metrów zmierzał wprost do siatki, lecz stojący na linii bramkowej obrońca zdołał głową skierować piłkę właśnie na poprzeczkę. Nieco ponad 20 minut wcześniej tego szczęścia nie było zbyt wiele. O szczególnym pechu może mówić bramkarz Atletico - Vinicius. Jego fatalny błąd (wybicie piłki wprost w atakującego go rywala) można uznać za asystę przy bramce Obiny.



Przed dzisiejszym spotkaniem w zespole gospodarzy będziemy mieli kilka roszad. W składzie zabraknie zawieszonego pomocnika Marcinho (6/1). To on przed tygodniem znakomicie skierował piłkę z rzutu wolnego wprost do bramki strzeżonej przez Marcosa. Zastąpić powinien go utalentowany Wesley (6/0), który w Atletico przebywa na wypożyczeniu z Santosu. W grze nie zobaczymy też biegającego po prawej stronie boiska Raula (6/0), którego pozycję przejmie w swoje władanie Ze Antonio (2/0). W środku pola awizowany jest zaś Chico (6/0) a w pierwszej jedenastce brakuje Rafaela Mirandy (4/0). Mimo tych korekt awizowany skład gospodarzy wygląda całkiem dobrze. Między słupkami mamy Viniciusa (4/0) - mecz z Palmeiras pokazał, że to niezbyt pewny punkt zespołu. Obronę w ryzach powinien trzymać Rhodolfo (5/0). Głównym kreatorem akcji ofensywnych będzie zapewne Marcio Azevedo (7/0). Wspierać powinien go doświadczony Paulo Baier (4/0) a wykończenie ataków przypadnie dla Rafaela Moury (7/1).

Prawdopodobny skład:

Vinícius, Rhodolfo, Rafael Santos, Antônio Carlos, Zé Antônio, Chico, Valencia, Paulo Baier, Márcio Azevedo, Wesley, Rafael Moura. Trener: Waldemar Lemos.

Z obozu Corinthians

Dla Timao dzisiejsze starcie ma znacznie mniejszą wagę. Goście swoje największe siły skupią na finałowym meczu Pucharu Brazylii. Wygrana w konfrontacji z Internacionalem da ekipie Mano Menezesa przepustkę do Copa Libertadores. A właśnie to jest głównym celem Corinthians w obecnym sezonie. Zwycięstwo 2-0 w pierwszej potyczce finałowej stawia Timao w bardzo dobrej sytuacji. Już za kilka dni trzeba będzie odpierać ataki Colorados na ich terenie. Zadanie to niełatwe, więc i przystępujący do niego piłkarze muszą być jak najlepiej wypoczęci. Dlatego też dzisiaj trener gości zamierza wystawić mocno rezerwowy skład. W awizowanej jedenastce nie ma żadnej z wiodących postaci. Odpoczywać będą między innymi znakomicie egzekwujący rzuty wolne obrońca Chicao (3/1), kreatywni pomocnicy Cristian (5/1), Jorge Henrique (3/0) czy Douglas (4/1) a także napastnicy Dentinho (5/0) oraz Ronaldo (3/0). Między słupkami nie zobaczymy także bramkarza Felipe (6/0).



W tegorocznych rozgrywkach Corinthians już od kilku kolejek wystawia dość eksperymentalne jedenastki. Najczęściej na murawę wybiega miks złożony z piłkarzy kluczowych i tych nominalnie rezerwowych. Puchar Brazylii jest tutaj sprawą priorytetową. Przez to gra Timao nie wygląda najlepiej. Mimo to drużyna poniosła tylko dwie ligowe porażki. W pierwszej kolejce lepszy okazał się Internacional (0-1) a w czwartej serii wycieczka na boisko Santosu zakończyła się przegraną 1-3. Statystki wyjazdowe także nie powalają na kolana. Corinthians legitymuje się tutaj bilansem 0-2-1 1-3. Do wyniku z Santosem (1-3) trzeba jeszcze dodać dwa bezbramkowe remisy na boiskach Botafogo oraz Goias. Przy lepszej skuteczności rywali każde z tych spotkań mogło skończyć się dużo słabszym rezultatem. Wielki udział w dorobku punktowym dzisiejszych gości ma bramkarz Felipe. Przed tygodniem jego znakomite interwencje uratowały podopiecznych Menezesa przed porażką z Goias. Dziś trener przyjezdnych zamierza oszczędzać także jego siły. W tym sezonie Serie A Felipe zabrakło w bramce tylko w jednym meczu. Była to przegrana konfrontacja z Santosem (1-3). Wtedy bramki bronił rezerwowy Julio Cesar (1/0). Teraz także właśnie ten goalkeeper stanie na straży świątyni Corinthians. Felipe w swoich sześciu meczach w Serie A wpuścił trzy gole. Julio Cesar tej "sztuki" dokonał w jednym spotkaniu. To nie wróży zbyt dobrze przed starciem na Arena da Baixada.



Przyjezdni zagrają według schematu 4-4-2. W bramce będziemy mieli wspomnianego powyżej Julio Cesara. Linię defensywną stworzą Diogo (4/0), Renato (3/1), Jean (6/1) oraz Wellington Saci (5/0). Wiele zależeć będzie od postawy doświadczonego Jeana. Dla grającego obok niego młodego Renato (19 lat) to znakomita okazja do nauki. W środku pola zobaczymy czwórkę: Moradei (2/0), Jucilei (5/1), Boquita (5/0), Morais (3/0). Najstarszy z nich Moradei ma na karku zaledwie 24 lata. Doświadczenie nie będzie dziś atutem pomocników Corinthians. Jedenastkę gości zamkną dwaj napastnicy Otacilio Neto (2/0) i Souza (5/2). Mano Menezes na pewno liczyć będzie głównie na tego ostatniego. Souza ma za sobą występy w Vasco, Flamengo, Internacionalu czy też greckim Panathinaikosie.

Prawdopodobny skład:

Julio Cesar, Diogo, Renato, Jean, Wellington Saci, Moradei, Jucilei, Boquita, Morais, Otacílio Neto, Souza. Trener: Mano Menezes.

Podsumowanie

Atletico Paranaense w tym roku zmierzyło się już z Corinthians. Miało to miejsce w Pucharze Brazylii na przełomie kwietnia i maja. W pierwszym meczu na Arena da Baixada gospodarze prowadzili już 3-0. Na listę strzelców wpisali się Wallyson, Rafael Moura oraz Chico. W 86 minucie bramkę na 1-3 zdobył Cristian a w doliczonym czasie gry Dentinho zmniejszył rozmiary porażki Timao do 2-3. W rewanżu dzięki dwóm trafieniom Ronaldo Corinthians wygrali 2-0 i to oni awansowali do kolejnej rundy. Wtedy dzisiejsi rywale grali w najmocniejszych składach. Teraz podstawowa jedenastka wybiegnie tylko po stronie Atletico. W ekipie gości nie zobaczymy zaś żadnego ze strzelców bramek w omawianej tutaj konfrontacji w ramach Pucharu Brazylii. Atletico Paranaense staje przed szansą na pierwsze ligowe zwycięstwo na własnym boisku a równocześnie ma okazję na rewanż za porażkę w rozgrywkach pucharowych.



Z innych aren (Brazylia, Peru)

W drugiej lidze brazylijskiej Atletico GO podejmie ABC Natal. Goście to słaby zespół, którego wyjazdowe starcia nie przynoszą korzystnych rezultatów. Miejscowi za to zapowiadają dziś ataki od pierwszych minut. Trener ma ustawić zespół ofensywnie, co sugeruje sporą szanse na bramki już w pierwszej połowie meczu. Atletico na pewno stać na prowadzenie 2-0 do przerwy a oferowany kurs na poziomie 3.80 jest bardzo kuszący.

W Peru spotkają się ze sobą Inti Gas oraz Jose Galvez. Gospodarze ma własnym terenie notują bardzo niskie rezultaty. Przyjezdni zaś mają kłopot ze strzelaniem goli na wyjeździe. Czy w tej sytuacji może paść wiele bramek?


W nieco innej formie

Atletico Paranaense - Palmeiras

Po odpadnięciu z Copa Libertadores Palmeiras wraca na ligowe boiska. Powrót może okazać się bardzo ciężki bowiem o punkty będzie trzeba powalczyć ze zdeterminowanym Atletico Paranaense. Gospodarze na własnym terenie ponoszą do tej pory same porażki. Dziś zapowiadają walkę o każdy metr murawy. Ich gra po zmianie na stanowisku trenera nabrała nowego wymiaru. Wywalczone po ciężkim boju zwycięstwo ze Sportem (1-0) na wyjeździe na pewno pozytywnie wpłynie na zespół. Kibice mają dość porażek na własnym stadionie. Goście dali z siebie wszystko w pucharowym starciu z Nacionalem. Awansować się nie udało a ubytek sił był spory. Czy w tej sytuacji miejscowi przegrają u siebie po raz czwarty z rzędu? Paranaense AH(0-0).

Prawdopodobne składy:

Atletico Paranaense: Vinícius, Rhodolfo, Rafael Santos, Antônio Carlos, Zé Antônio, Valencia, Paulo Baier, Marcinho, Márcio Azevedo, Rafael Moura, Patrick. Trener: Waldemar Lemos.

Palmeiras: Marcos, Wendel, Mauricio Ramos, Marcão, Armero, Pierre, Souza, Cleiton Xavier, Diego Souza, Willians, Keirrison. Trener: Vanderlei Luxemburgo



Santo Andre - Sport

Gospodarze na własnym boisku są zawsze niezwykle groźni. To ofensywnie grający zespół z największymi atutami właśnie w formacji ataku. Trener zauważa, że jego podopieczni z meczu na mecz prezentują się coraz lepiej. Pierwsza domowa wygrana powinna przyjść już niebawem. W meczu z Santosem (3-3) zespół pokazał swoje walory, co jeszcze nie starczyło do zwycięstwa. Czy teraz będzie inaczej? Sport po zmianie trenera jakby odżył a wygrana z Flamengo 4-2 pokazuje ich możliwości. Jak jednak mogliśmy się przekonać w poprzedniej kolejce jest to jeszcze bardzo nierówno grająca drużyna. Z Fla zagrali kapitalne kilkanaście minut, lecz nawet w tym meczu nie ustrzegli się błędów. Dziś do składu wraca kilku ważnych piłkarzy. Z drugiej strony gospodarze postawią na atak do którego po odcierpieniu zawieszenia na czerwoną kartkę wraca Nunes. Wspomagać go będzie Boliwijczyk Pablo Escobar. Ten duet powinien zagwarantować bramki. Santo Andre Over 1.5, Santo Andre 1 AH(-0.25), Over 2.5.

Prawdopodobne składy:

Santo Andre: Neneca, Cicinho, Cesinha, Marcel, Arthur, Fernando, Ricardo, Marcelinho, Pablo Escobar, Antônio Flávio, Nunes. Trener: Sergio Guedes.

Sport: Magrão, Élder Granja, Igor, Durval, Dutra, Hamilton, Dudé, Fabiano, Hugo, Weldon, Wilson. Trener: Emerson Leao.

Vitoria - Botafogo

Poprzednie kolejki ukazały Vitorię jako zespół bardzo zdyscyplinowany. Główną siłą miejscowych jest ich pewna defensywa. Po drugiej stronie boiska stanie zaś zespół, który ma kłopot ze zdobywaniem bramek. Poprzedni mecz z Santosem (2-0), choć wygrany, toczony był w ślamazarnym tempie a groźne sytuacje można było policzyć na palcach jednej ręki. Santos zagrał jeszcze słabiej przez co podopieczni Neya Franco wreszcie sforsowali obronę przeciwnika. Jeśli dzisiejsi rywale nie zmienią swoich stylów gry to bardzo możliwe, że kibice ponownie opuszczą trybuny znudzeni. Małą nadzieją na bramki mogą być wyniki z poprzednich starć tych zespołów. W sezonie 2008 w meczach Vitoria - Botafogo goli nie brakowało. Vitoria, Under 2.5.

Prawdopodobne składy:

Vitoria: Viafara, Wallace, Victor Ramos, Anderson, Apodi, Vanderson, Leandro Dominguez, Carlos Alberto, Robson, Adriano, Roger. Trener: Carpegiani.

Botafogo: Renan, Alessandro, Juninho, Emerson, Eduardo, Leandro, Batista, Léo Silva, Lucio Flavio, Laio, Victor Simões. Trener: Ney Franco.



Avai - Fluminense

Avai to zespół ciekawy, aczkolwiek jak na poziom Serie A, stojący nieco z tyłu. Pojedynek z innym z beniaminków (Barueri 1-3) pokazał, że na dzień dzisiejszy to chyba najsłabszy z „nowych” zespołów w lidze. Poprzednie domowe starcie zakończyło się dość szczęśliwym remisem z Sao Paulo (0-0). Fluminense ma potencjał, który obliguje ich do walki o wyższe lokaty niż ta zajmowana obecnie. W zespole coraz lepiej odnajduje się Fred a i Thiago Neves pomału wraca do formy sprzed roku. Gości bez wątpienia stać tutaj na minimalne zwycięstwo. Fluminense AH(0-0), Fluminense Over 1.00.

Prawdopodobne składy:

Avai: Eduardo, Ferdinando, André Turatto, Anderson, Uendel, Marcus Winícius, Léo Gago, Muriqui, Marquinhos, Luís Ricardo, Lima. Trener: Silas.

Fluminense: Ricardo Berna, Diogo, Edcarlos, Luiz Alberto, Augusto, Wellington, Diguinho, Marquinho, Darío Conca, Thiago Neves, Fred. Trener: Carlos Alberto Periera.

Gremio - Goias

Autuori (opiekun gospodarzy) przed objęciem stanowiska zapowiadał, że nie będzie zbytnio rotować składem. Jak się okazuje ten mecz ma być wyjątkiem. W pierwszej jedenastce znajdzie się kilku rezerwowych graczy. Zabraknie ważnego pomocnika Souzy czy też dwójki napastników Alexa Mineiro i Maxi'ego Lopeza. Zmiana zajdzie także na pozycji bramkarza, gdzie nie zobaczymy Victora. Gremio może więc mieć kłopot z kreacją akcji ofensywnych. Kontrami powinno odgryzać się Goias, które już nie raz pokazało, że ma możliwości na przeprowadzanie szybkich ataków. Przed gospodarzami bardzo ciężkie zadanie. Przyjezdni za to mogą się tutaj pokusić o przynajmniej jedną bramkę. Over 2.5, Goias Over 1.00, Goias AH(+0.5).

Prawdopodobne składy:

Gremio: Marcelo Grohe, Ruy, Léo, Rever, Fábio Santos, Túlio, Adílson, Joilson, Tcheco, Jonas, Herrera. Trener: Paulo Autuori.

Goias: Harlei, Leandro, João Paulo, Ernando, Vitor, Amaral, Ramalho, Felipe Menezes, Júlio César, Iarley, Felipe. Trener: Helio dos Anjos.



Nautico - Coritiba

Nautico po odejściu poprzedniego szkoleniowca znacznie spuściło z tonu. Dziś zmierzy się z Coritibą, której pozycja w tabeli spowodowana jest głównie rozgrywkami o Puchar Brazylii. Tam Coritiba koncentrowała swoje największe siły. Gdy bardziej skoncentrowała się na lidze, rozbiła Flamengo aż 5-0. Przeciw Fla nie grali ponadto dwaj ważni piłkarze ofensywy. To Carlinhos Paraiba, który wraca teraz do składu po wyleczeniu kontuzji oraz Marcelinho Paraiba (ten z Herthy) powracający po odcierpieniu zawieszenia za kartki. Z nimi w składzie goście będą jeszcze groźniejsi. W szeregach miejscowych mamy za to pewne kłopoty w linii defensywnej. Za kartki pauzują Vagner (6/0) i Derley (5/1) a na uraz narzeka Negretti (3/0). To trójka podstawowych obrońców. W tej sytuacji trener będzie musiał szukać innych rozwiązać przy zestawieniu formacji defensywnej. Bardzo możliwa jest też zmiana systemu taktycznego. Coritiba AH(+0.5), Over 2.5.

Prawdopodobne składy:

Nautico: Eduardo, Sidny, Gladstone, Asprilla, Anderson, Johnny, Galiardo, Aílton, Carlinhos Bala, Gilmar, Márcio Barros. Trener: Marcio Bittencourt.

Coritiba: Vanderlei, Cleiton, Jaílton, Pereira, Márcio Gabriel, Pedro Ken, Leandro, Marcelinho Paraiba, Renatinho, Carlinhos Paraiba, Hugo. Trener: Rene Simoes.



Deportivo Quito - Manta

Drobne problemy kadrowe ma także ekwadorska Manta. Do spotkania z Deportivo Quito goście przystąpią osłabieni brakiem trójki podstawowych piłkarzy. Obrońcę Saucedo (16/1) zastąpi Caicedo (6/0) a pomocników Ricardo Lopeza (18/2) oraz Agustina Goni'ego (17/2) odpowiednio Andrade (9/0) i Palacios (8/1). Po stronie gospodarzy w awizowanej jedenastce nie ma pomocnika Edwina Tenorio (16/1). Miejscowi są bez wątpienia znacznie większymi faworytami niż wskazywałyby na to kursy wystawione przez bukmacherów. Zespół co prawda cały czas zmaga się z kłopotami finansowymi, lecz jest to już długo ciągnący się problem. Deportivo Quito.

Prawdopodobne składy:

Deportivo Quito: Giovanny Ibarra; Franklin Corozo, Luis Checa, Giovanny Caicedo, Pedro Esterilla; Daniel Mina, Oswaldo Minda, Fernando Saritama, Esteban Noboa; Michael Arroyo, Martín Mandra. Trener: Dario Insua.

Manta: Rolando Ramírez; Pedro Gámez, Francisco Gómez Portocarrero, Mirlon Caicedo, Alberto Arboleda; Kléver Andrade, Leoverlis Mina, Diego Macías, Eder Palacios; Jaime Ayoví, Carlos Garcés. Trener: Carlos Pico.


Sao Paulo - Cruzeiro Belo Horizonte

Ćwierćfinał Copa Libertadores - rewanże. W najciekawiej zapowiadającym się pojedynku Sao Paulo zmierzy się z Cruzeiro. W pierwszym meczu lepsi okazali się dzisiejsi goście, którzy grając przed własną publicznością zwyciężyli 2-1. Czy na Estadio Morumbi podopieczni Maurycego Ramalho zdołają odrobić stratę jednej bramki?



Z obozu Sao Paulo

Od trzech lat na piłkarskiej mapie Brazylii dominuje jeden klub. To Sao Paulo - zdobywca trzech kolejnych mistrzostw kraju za sezony 2006, 2007 oraz 2008. W tym czasie sukcesy na międzynarodowej arenie nie były już tak okazałe. Ostatni wielki triumf to rok 2005 i zwycięstwo w rozgrywkach Copa Libertadores. Rok później Sao Paulo stanęło przed szansą na obronę tytułu najlepszej drużyny w Ameryce Południowej. Tym razem finałowy przeciwnik okazał się zbyt mocny. Niepowodzenia w Copa Libertadores były wcześniej znakomicie rekompensowane na krajowych boiskach. Tym razem czwarte z rzędu mistrzostwo staje pod dużym znakiem zapytania. Wielkie zbrojenia przeprowadził Internacional Porto Alegre a i Palmeiras powinien być groźny w końcowym rozrachunku. Obu tych zespołów nie zobaczymy w półfinale Pucharu Wyzwolicieli. Dlatego też Sao Paulo staje się obecnie głównym faworytem do triumfu w Lidze Mistrzów Ameryki Południowej. Macrycy Ramalho wyraźnie koncentruje swoich piłkarzy właśnie na walce o to trofeum, jednocześnie traktując rozgrywki ligowe w sposób nieco bardziej ulgowy. Sao Paulo nie miało żadnych problemów z wygraniem swojej grupy. W 1/8 finału los uśmiechnął się do podopiecznych Ramalho. Przez epidemie świńskiej grypy starcie z Chivas Guadalajara nie doszło do skutku a Tricolor Paulista uzyskało awans przy zielonym stoliku. W kolejnej fazie turnieju trzeba już potwierdzić swoją wyższość na zielonej murawie. Pierwsze starcie z Cruzeiro zakończyło się minimalną porażką. Na Mineirao to Raposa byli stroną dominującą. Sao Paulo rozegrało bardzo przeciętne zawody. W rewanżu przed własną publicznością powinno być już zupełnie inaczej. Potwierdził to niedawny pojedynek tych drużyn w Serie A. Na Estadio Morumbi Tricolor Paulista wygrali pewnie 3-0, wyraźnie przeważając przez większą część spotkania. Ten mecz pokazał jak złudne może okazać się prowadzenie zaledwie 2-1. Zaliczka taka wydaje się zbyt mała, by powstrzymać ekipę Maurycego Ramalho. "To jest dla nas gra o życie. W Sao Paulo wszyscy koncentrują się właśnie na tej konfrontacji. Szanujemy przyjezdnych i wiemy, że wygrać będzie bardzo ciężko, ale gramy w domu przy wsparciu własnych kibiców" - stwierdza w jednym z wywiadów występujący w ataku gospodarzy Washington.



Miejscowi przystąpią do gry w kilkoma brakami w składzie. Opiekun Sao Paulo nie będzie mógł skorzystać z usług przebywającego na zgrupowaniu kadry Mirandy. To podstawowy obrońca, którego obecność zawsze daje większą pewność w grze linii defensywnej. Na szczęście w składzie będzie inny z graczy tej formacji - Andre Dias. Ten obrońca zbiera ostatnio bardzo dobre noty. Podobnie przedstawia się sytuacja z bramkarzem Denisem. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że Sao Paulo ma ogromny problem. Poważnej kontuzji doznał Rogerio Ceni - kapitan i grająca legenda Tricolor Paulista. W normalnej kolejności zastąpić powinien go Bosco. Niestety drugiemu goalkeeperowi Mistrzów Brazylii także przytrafił się uraz. Znakomicie wykorzystał to Denis. Sprowadzony z Ponte Prety piłkarz szybko stał się pewnym punktem zespołu. Denis swoją grą zaskoczył wszystkich obserwatorów. Innym młodym zawodnikiem, który zachwycił lokalną Torcidę jest bez wątpienia 21-letni Marlos Romero Bonfim. Kilka akcji tego ofensywnego pomocnika pokazało jak duży jest potencjał Sao Paulo. W tym klubie już od kilku lat mimo odejścia kolejnych gwiazd, ciągle pojawiają się nowe. Obecny sezon pokazał nam Denisa oraz Marlosa a przecież rozegrano dopiero sześć kolejek. W czasie gdy młodzież dobija się do pierwszej jedenastki swoje walory potwierdzają też Borges czy Washington. Para doświadczonych napastników także dziś powinna pokazać się z jak najlepszej strony.

Prawdopodobny skład:

Denis, Zé Luis, Renato Silva, André Dias, Junior Cesar; Eduardo Costa, Jean, Hernanes, Marlos; Borges, Washington. Trener: Maurycy Ramalho.

Z obozu Cruzeiro

Cruzeiro to bez wątpienia zespół własnego boiska. W Belo Horizonte, przy wsparciu swoich fanów, Raposa potrafi zdominować każdego przeciwnika. Tak stało się w pierwszym meczu 1/4 finału z Sao Paulo. Słaby występ na Morumbi i gładka porażka 0-3 w meczu ligowym, po raz kolejny pokazała główną słabość Azul. To nie pierwszy raz gdy piłkarze Adilsona Batisty rozgrywają znakomite zawody u siebie, po czym prezentują się wręcz tragicznie w spotkaniu wyjazdowym. Dobrym przykładem jest tutaj choćby grupowe starcie z Estudiantes. Na Mineirao Studenci nie mieli wiele do powiedzenia ulegając aż 0-3. Co stało się w meczu rewanżowym w Argentynie? Totalny dramat i klęska 0-4 mówi sama za siebie. W rozgrywkach ligowych ta tendencja także ma swoje zastosowanie. Cruzeiro rozegrało bardzo dobry mecz z Flamengo wygrywając 2-0. Tydzień później na terenie przeciętnego Nautico padł wynik dokładnie odwrotny. Minął kolejny tydzień a Cruzeiro ponownie zachwyciło ogrywając Vitorię również 2-0. W tym meczu stworzyło sobie kilka doskonałych okazji na podwyższenie rezultatu. Później przyszedł zaś omawiany już pojedynek ligowy z Sao Paulo (0-3). Ostatnia ligowa kolejka nie była pod tym względem wyjątkowa. Na boisku Palmeiras Raposa zagrali bardzo przeciętnie przegrywając 1-3. Na pewno usprawiedliwieniem będzie tutaj oszczędzanie składu na dzisiejszą konfrontację. Warto jednak wspomnieć, iż Palmeiras także miało ważny mecz w tych rozgrywkach. Wczoraj piłkarze Luxemburgo mierzyli się z urugwajskim Nacionalem (0-0). Przed podopiecznymi Batisty kolejny ciężki wyjazd. Czy tym razem zespół pokaże się z lepszej strony na boisku rywala?



Nie będzie to łatwe, bowiem w składzie zabraknie kluczowego zawodnika. Mowa tutaj o przebywającym na zgrupowaniu kadry narodowej Ramiresie. Piłkarz ten za kilka tygodni przeniesie się najprawdopodobniej do Benfici Lizbona. Jego brak jest zawsze odczuwalny w grze drugiej linii Raposa. Ramires potrafi znakomicie rozgrywać kolejne akcje. Na boisku widzi znacznie więcej niż jego klubowi koledzy, czy też większość z rywali. To bez wątpienia najbardziej kreatywny piłkarz w talii Adilsona Batisty. Dodatkowo na uraz narzeka błyskotliwy Thiago Riberio. Kontuzje eliminują też z gry podstawowego lewego obrońcę Athirsona oraz grającego na środku defensywy Gustavo. W starciu z Sao Paulo wiele zależeć będzie od grającego w drugiej linii Wagnera czy też pary napastników Kleber - Wellington Paulista. Pojedynek Klebera z Washingtonem ma być ozdobą dzisiejszego starcia.

Prawdopodobny skład:

Fábio, Jonathan, Thiago Heleno, Leonardo Silva; Gerson Magrão; Fabrício, Henrique, Marquinhos Paraná Wagner; Kléber; Wellington Paulista. Trener: Adilson Batista.



Podsumowanie

W 1/4 finału Copa Libertadores zmierzą się ze sobą zespoły, które spokojnie mogłyby rywalizować w finałowej rozgrywce. Los skojarzył obie ekipy we wcześniejszej fazie i możemy tylko żałować, że dziś jedna z nich pożegna się z marzeniami o końcowym triumfie. Mecz sędziować będą arbitrzy z Argentyny - Sergio Pezzotta jako główny oraz Roberto Reta wraz z Diego Romero w roli asystentów. Ranga meczu, presja kibiców a do tego argentyńscy sędziowie prowadzący mecz dwóch brazylijskich drużyn? Z tego może wyniknąć kilka kartoników, nie tylko koloru żółtego.


Gremio Barueri - Avai Florianopolis

W poszukiwaniu pierwszego zwycięstwa w Brasileirao uda się ekipa Avai do Barueri. Beniaminek z Florianopolis zmierzy się z innym "nowym" w Serie A - Gremio Barueri. Taki sam cel stawia przed sobą Gremio, które także nie cieszyło się jeszcze z wygranej. Komu przypadnie pierwsza victoria?



Z obozu Gremio Barueri

Gospodarze to beniaminek absolutny. W Serie A grają po raz pierwszy w swojej dość krótkiej historii. Ciężko porównywać ten zespół do innych tuzów ze stanu Sao Paulo, takich jak choćby Palmeiras. Przed startem rozgrywek GRB było wymieniane jako jeden z faworytów. Do spadku rzecz jasna. Zresztą każdego z beniaminków obejmowała ta klasyfikacja. Avai pod tym względem nie jest żadnym wyjątkiem. W takim meczu nie powinno brakować walki. Trzy punkty można przecież zdobyć kosztem bezpośredniego rywala do utrzymania. Gdy oba kluby mierzyły się w poprzednim sezonie w Serie B, Gremio nie potrafiło odnieść zwycięstwa. Na wyjeździe ulegli gładko 0-3, zaś u siebie zremisowali 2-2, zdobywając wyrównującą bramkę w doliczonym czasie gry. Sezon wcześniej gospodarze także nie potrafili ograć dzisiejszego przeciwnika. Na własnym boisku ugrali ledwie remis 0-0. Wyjazd skończył się zaś podziałem punktów po wyniku 1-1. W Serie A sytuacja ta może się zmienić. Gremio wygląda na zespół dużo lepiej zorganizowany. Tyczy się to zarówno gry na boisku jak i samej organizacji klubu. Drużyna jest mądrze budowana, co przynosi skutek w postaci kolejnych awansów.



Największym atutem miejscowych jest bez wątpienia linia ataku. Pedrao (5/3) wraz z Thiago Humberto (5/0) postarają się pokazać swoje walory także dzisiaj. Usługami tego pierwszego zainteresowanych jest kilka klubów arabskich. Mimo znakomitej techniki i instynktu strzeleckiego nie jest to już zawodnik pierwszej młodości. Możliwe, że po kilku kolejkach wybierze wyjazd w celach zarobkowych właśnie w rejony Arabii Saudyjskiej. Finansowo zyskałby dużo. Nie od dziś bowiem wiadomo, że wynagrodzenia w klubach brazylijskich (szczególnie w tych słabszych) dużo odbiegają od poziomu zarobków w Europie, czy też w krajach arabskich. Na razie pozostaje wierny barwom Gremio.

W ostatnich tygodniach gra ekipy z Barueri uległa znacznej poprawie. Klubowi włodarze wraz z kibicami i samymi piłkarzami stwierdzają niemal chórem. Pierwsza wygrana jest już na wyciągnięcie ręki! Niezła postawa w meczu z Palmeiras (2-2) oraz Goias (2-2) ma być dobrym prognostykiem przed potyczką z Avai. W jednym z ostatnich wywiadów pomocnik Ralf stwierdził: " Nasz zespół stwarza sporo okazji do strzału. Wierzę, że jesteśmy na dobrej drodze do zwycięstwa. To nastąpi już wkrótce.". Patrząc na grę zespołu nie można się z nim nie zgodzić. Szczególnie na własnym boisku Gremio jest groźne dla każdego. Po dotychczas rozegranych spotkaniach zgromadzili na swoim koncie już cztery punkty - wszystkie po remisach. Jedyna porażka miała miejsce na boisku Corinthians (1-2). Z przebiegu tamtego meczu Gremio nie zasłużyło na porażkę. Timao grali co prawda w nieco rezerwowym składzie, lecz sama postawa GRB napawała optymizmem. Gdyby nie dobra gra Felipe między słupkami bramki Corinthians, to rezultat mógł być zupełnie inny. Na własnym boisku Gremio mierzyło się już z Fluminense oraz Palmeiras. Dwa remisy z dużo bardziej utytułowanymi zespołami można uznać za sukces. Gdy przyjdzie się zmierzyć z Avai za sukces będzie można uznać jedynie zwycięstwo. W drużynie nie ma większych braków. Na uraz narzeka jedynie obrońca Daniel Marques (4/1). Na jego pozycji zobaczymy Xandao (2/0).

Prawdopodobny skład:

Renê, Xandão, Leandro Castan, André Luiz, Eder, Ralf, Ewerton, Thiago Humberto, Márcio Careca, Fernando, Pedrão. Trener: Estevam Soares.



Z obozu Avai

Avai to 14-krotny Mistrz Stanu Santa Catarina. Tytuł ten wywalczył również w 2009 roku, gdzie w pokonanym polu pozostawili Figueirense - swojego największego rywala. Po zakończeniu poprzedniego sezonu zaistniała także dość ciekawa sytuacja. Figueirense spadło z Serie A a jego miejsce zajęło właśnie Avai. Dzięki temu liczba klubów z Florianopolis w najwyższej klasie rozgrywkowej nadal się zgadza. Kibice Avai przez takie rozwiązanie są wręcz wniebowzięci. O nastrojach w szeregach Figueirense lepiej nie wspominać. Sam start Avai w Serie A nie jest taki zły. Statystycznie zespół spisuje się podobnie jak Gremio Barueri. Leao de Ilha zremisowali cztery spotkania (u siebie z Atletico Mineiro 2-2, Coritibą 2-2 i Sao Paulo 0-0 oraz na wyjeździe z Flamengo 0-0) z których najefektowniejszy remis odnieśli na Maracanie w starciu z Fla. Trzeba jednak przyznać, że podopieczni Paulo Silasa mieli w tym meczu masę szczęścia. Także dość szczęśliwy był bezbramkowy remis z Sao Paulo. Mimo braku wygranej, Avai stara się grać ofensywnie. Dlatego też w ich spotkaniach mamy sporo podbramkowych spięć. W porównaniu do Gremio piłka jaką prezentuje Avai jest nieco bardziej chaotyczna. Plusem takiej sytuacji jest fakt, że staje się ona bardzo nieprzewidywalna. To zespół, który potrafi przeprowadzić ładną kombinacyjną akcję, po czym stracić bramkę w dziecinny sposób. Tak było choćby w potyczce z Coritibą (2-2). Jedyna porażka miała za to miejsce na terenie Internacionalu (1-2) w sytuacji gdy gospodarze wystawiali mocno rezerwowy skład.



Opiekun gości nie będzie mógł skorzystać z usług kontuzjowanego napastnika Evando (5/1). W tej sytuacji atak wraz z Limą (4/1) stworzy Luis Ricardo (4/0). Konieczna będzie także korekta w linii pomocy. Miejsce Ferdinando (5/0) zajmie Marquinhos (2/0). Pozycję prawego obrońcy przejmie za to Gustavo (0/0). Największą startą będzie oczywiście Evando. To doświadczony, 32-letni snajper mający za sobą występy na portugalskich boiskach w Vitorii Guimaraes oraz Estreli Amadora. Innym ciekawym graczem jest Ricardinho (2/1), który w swojej karierze grał w Paris SG czy też Besiktasie Stambuł. Tego zawodnika także nie ma w awizowanej jedenastce.

Prawdopodobny skład:

Eduardo, Gustavo, Émerson, André Turatto, Uendel, Marcus Winícius, Léo Gago, Muriqui, Marquinhos, Luís Ricardo, Lima. Trener: Silas.

Podsumowanie

W starciu beniaminków na faworyta wyrasta ekipa gospodarzy. To lepiej poukładany zespół, posiadający dziś przewagę własnego boiska. Ponadto goście muszą sobie poradzić z kilkoma ubytkami w składzie. Atak Gremio Barueri z Pedrao na czele powinien przechylić szalę zwycięstwa na korzyść miejscowych. Grające z kontry Avai także jest w stanie zdobyć przynajmniej jedną bramkę. Całkiem możliwe, że zobaczymy tutaj więcej niż dwa gole.


San Martin - Sport Huancayo

W 17 kolejce peruwiańskiej Apertury Deportivo San Martin podejmie Sport Huancayo. Na Estadio Monumental w Limie zdecydowanym faworytem jest ubiegłoroczny zdobywca mistrzowskiego tytułu. Po odpadnięciu z Copa Libertadores San Martin może skoncentrować się na rozgrywkach ligowych. Dzięki tej koncentracji na konto dzisiejszych gospodarzy trafiło już siedem z dziewięciu możliwych do zdobycia punktów.



Z obozu San Martin

Podopieczni Victora Rivery zajmują obecnie dopiero 12 pozycję w tabeli (na 16 drużyn). Strata do lidera jest spora, lecz trzeba mieć na uwadze dwa mecze zaległe jakie przyjdzie jeszcze zagrać Los Albos. Ewentualne zwycięstwa w tych potyczkach mogą przesunąć San Martin nawet na pozycję wicelidera. Wygląda na to, że miejscowych czeka ekscytująca pogoń za czołówką. Ostatnia dyspozycja zespołu w zupełności ich do tego upoważnia. W połowie maja gospodarze wizytowali jeszcze w Porto Alegre, gdzie ulegając 0-2 pogrzebali swoje szanse na awans do kolejnej fazy Copa Libertadores. Trzeba tutaj przyznać, że ich ewentualny awans byłby wielką sensacją. Po powrocie z Brazylii domowe zwycięstwo z Alianzą Atletico (3-2) zapowiadało powrót do ligowych rozgrywek z pełnym zaangażowaniem. Potwierdził to wyjazd do Iquitos gdzie po dwóch bramkach Martina Arzuagi (10/8) na konto Los Albos trafiły trzy punkty. Wspomniany napastnik to (jak widać po statystykach) główne żądło zespołu. Głównie na niego będą musieli zwrócić uwagę defensorzy Sportu. W poprzedniej serii gier San Martin zawitał zaś na teren Cesar Vallejo osiągając korzystny remis 1-1. Teraz piłkarze Victora Rivery wracają na własne boisko. Tutaj legitymują się bilansem 3-2-1 12-8. Jak na Mistrza Peru statystyka to dość przeciętna, jednak gdy spojrzymy na terminy rozgrywanych spotkań zrozumiemy dużo więcej.



Motywem przewodnim domowych strat punktów są widoczne na horyzoncie mecze Copa Libertadores. San Martin nie wygrywał na swoim terenie albo tuż przed albo też tuż po meczach w Pucharze Wyzwolicieli. Wtedy priorytety były zupełnie inne. Teraz uległy one zmianie a to nie wróży zbyt dobrze dla przeciwnika. Gospodarze przystąpią do gry bez większych zmian w składzie. W pierwszej jedenastce zabraknie tylko Argentyńczyka Jose Luisa Diaza (3/2). W tym sezonie mimo dwóch strzelonych goli wiele sobie nie pograł. W awizowanej jedenastce mamy za to dwójkę kluczowych zawodników. To wspomniany wcześniej kolumbijski napastnik Martin Arzuaga (10/8) a także argentyński pomocnik Gonzalo Luduena (9/4). Ostatnio mówiło się o zainteresowaniu klubów zagranicznych, które rzekomo wyrażały chęć pozyskania tych piłkarzy. Tą informację szybko zdementował prezes San Martin stwierdzając, że omawianych zawodników łączą z klubem kontrakty wygasające dopiero po zakończeniu sezonu.

Prawdopodobny skład:

Butrón; Huamán, Ramos, Reyes, Guizasola; Cejas, Hinostroza, Fernández, Ludueña; García, Arzuaga. Trener: Victor Rivera.

Z obozu Sport Huancayo

Sport to stosunkowo młody zespół. Nie tyle pod względem średniej wieku zawodników a z uwagi na rok założenia samego klubu. Mowa tutaj o 2007 roku. Dla porównania San Martin w swojej obecnej postaci został stworzony trzy lata wcześniej. Można więc stwierdzić - przed nami pojedynek dzieciaków peruwiańskiej piłki. Dzieci te spotkały się już pod koniec lutego, lecz wtedy gospodarzem był Sport. Na położonym wysoko w górach stadionie, San Martin zdołał ugrać remis 1-1. Główną siłą ekipy z Huancayo jest oczywiście lokalizacja samego miasta. Huancayo znajduje się na wysokości około 3250 metrów. To nie sprzyja szybkiemu bieganiu za piłką. Widać to po domowym bilansie dzisiejszych gości. Na dziewięć rozegranych spotkań w aż siedmiu to Rojos Matador zgarniali trzy punkty. Raz padł remis a statystykę tą uzupełnia także jedna porażka przy stosunku bramek 14-3. Zupełnie inaczej Sport prezentuje się na wyjazdach (1-1-5 5-12). Poza własnym terenem ekipa z Huancayo przegrywała w tym sezonie (pierwszym w najwyższej klasie rozgrywkowej) z Alianzą Lima (1-2), CNI Iquitos (0-2), Cesar Vallejo (1-2), Total Chalaco (0-1) oraz Universitario Lima (1-4). Punkty udało się zdobyć na boiskach Sportu Ancash (2-1) a także Bolognesi Tacna (0-0). Te dwa ostatnie kluby zamykają ligową stawkę. Łupy to więc niezbyt efektowne. Dzisiejszy rywal na pewno należy do tych mocniejszych. To przecież zdobywca mistrzowskiego tytułu w dwóch poprzednich sezonach.



Statystyki a także potencjał czysto sportowy na pewno nie przemawia na korzyść gości. Dodatkowo dziś trener Cristobal Cubilla nie skorzysta z usług Alexa Magallanesa (15/2) – strzelec bramki w lutowym pojedynku dzisiejszych rywali. To bardzo ważny element drugiej linii. W meczu z San Martin będzie musiał odcierpieć karę zawieszenia za kolekcję pięciu żółtych kartoników. Na brak tego piłkarza zwraca uwagę nawet trener przeciwnika. Victor Rivera stwierdza: "Choć Sport posiada kilku doświadczonych graczy to jednak uważam, że będą odczuwali brak Alexa Magallanesa." Jego vis a vis zamierza ustawić swój zespół w oparciu o defensywną taktykę 4-3-2-1. Czwórkę obrońców ma wspierać aż trójka pomocników a inicjowanie akcji ofensywnych przypadnie w udziale głównie dwóm wysuniętym graczom drugiej linii oraz obecnemu na szpicy Juanowi Paradesowi (13/1). Prawie jak włoskie catenaccio.

Prawdopodobny skład:

Cisneros, Huertas, Torales, Aleman, Doy, López, Ibarra, Ortiz, Otoya, Masías, Paredes. Trener: Cristobal Cubilla.

Podsumowanie

San Martin od pewnego czasu skupia się już wyłącznie na rozgrywkach ligowych. Teraz czeka ich starcie z grającym słabo na wyjazdach Sportem Huancayo. To będzie konfrontacja mistrza z beniaminkiem. Oferowany przez bukmacherów kurs na poziomie 1.90 wydaje się zbyt wysoki. Mecz sędziował będzie Julio Alvarez a na liniach wspierać go będą Luis Abadie oraz Vera Yupanqui.

Z innych aren (Brazylia)

Nadspodziewanie dobrze spisuje się w tym sezonie Atletico Mineiro. Po przyjściu Celso Rotha zespół zaczął grać bardzo dobrą piłkę. Roth już prowadząc Gremio Porto Alegre pokazał, że jest doskonałym taktykiem. To głownie dzięki niemu Atletico po pięciu kolejkach nadal jest niepokonane. Ostatni pogrom Atletico Paranaense w stosunku 4-0 (i to w Kurytybie!) doprowadził do rezygnacji trenera Geninho. I tutaj zaszła pewna reakcja łańcuchowa na której może skorzystać ekipa z Belo Horizonte. Otóż Paranaense po rezygnacji Geninho szukali jego następcy. Znaleźli dość szybko a okazał się nim prowadzący Nautico Waldemar Lemos. Po znakomitym starcie Nautico może mieć małe kłopoty. W dzisiejszej konfrontacji ich głównym atutem powinien być kontratak. Zespół wydawał się znakomicie poukładany a rezygnacja człowieka, który tworzył tą układankę może zburzyć całą budowlę. Już w poprzedniej kolejce Gremio Porto Alegre sprowadziło Nautico na ziemie wygrywając pewnie 3-0. A przecież kilka tygodni temu Gremio uległo na Mineirao 1-2. Wszystko wskazuje na to, że ekipę z Recife czeka ciężka przeprawa. Nowy trener - Marcio Bittencourt - ostatnio prowadził trzecioligowy Santa Cruz. To lokalny rywal Nautico na którego terenie (tu ciekawostka) ostatni mecz z Paragwajem rozegrała Reprezentacja Brazylii. Estadio Arruda to jednak nowoczesny obiekt ale sam fakt, że kadra narodowa takiego kraju jak Brazylia gra swoje mecze na obiekcie trzecioligowca jest dosyć interesujący.

Prawdopodobne składy:

Atletico Mineiro: Aranha, Carlos Alberto, Welton Felipe, Werley, Thiago Feltri, Renan, Jonílson, Márcio Araújo, Júnior, Éder Luís, Diego Tardelli. Trener: Celso Roth.

Nautico: Eduardo, Vágner Silva, Gladstone, Asprilla, Juliano, Derley, Johnny, Aílton, Anderson, Carlinhos Bala, Gilmar. Trener: Marcio Bittencourt.



W innym spotkaniu Coritiba zmierzy się z Flamengo. Ten mecz ma pokazywać na żywo stacja SportKlub. Fla na terenie Coxy radzi sobie w ostatnich latach bardzo słabo. Dlatego też gospodarze mogą się dziś pokusić o małą niespodziankę, ogrywając bardziej utytułowanego rywala. Oba zespoły powinny zagrać ofensywnie. Powód prosty. W obu klubach daleko do zachwytu po spojrzeniu w ligową tabelę. Coritiba zamyka stawkę, choć tak niska pozycja jest w pewnym stopniu spowodowana grą w Copa Brasil. Flamengo po klęsce ze Sportem muszą udowodnić, że nadal są zespołem liczącym się w walce o najwyższe lokaty. W szeregach gospodarzy zabraknie kilku ważnych zawodników. To obrońcy Marcio Gabriel (4/0) oraz Periera (5/0) a także napastnik Marcelinho Paraiba (5/4). Ten ostatni w poprzednich grach zdecydowanie ciągnął grę całego zespołu. Mimo to gospodarze zapowiadają grę „do przodu” i pierwsze ligowe zwycięstwo. W Copa Brasil potrafili zagrać znakomite zawody przeciw Internacionalowi (1-0). Czy dziś możliwa jest powtórka? Tanio skóry nie sprzedają też goście. W składzie zabraknie kontuzjowanych obrońcy Leo Moury (4/0), napastnika Emersona (3/2) a także zawieszonego pomocnika Williansa (5/0). W podstawowej jedenastce awizowany jest za to Adriano (2/1) a jego partnerem w ataku ma być Josiel (4/2). Możliwe, że miejsce na ławce rezerwowych zajmie już doświadczony Petković (0/0).

Prawdopodobne składy:

Coritiba: Vanderlei, Felipe, Rodrigo Mancha, Cleiton, Rodrigo, Leandro, Renatinho, Pedro Ken, Guarú, Marcos Aurélio, Ariel. Trener: Rene Simoes.

Flamengo: Bruno, Airton, Wellinton, Ronaldo Angelhim, Everton Silva, Toró, Ibson, Everton, Juan, Josiel, Adriano. Trener: Cuca.

Zapowiedź meczu Gremio Barueri – Avai po 18.00


1 2 3 4 5 Następne >

Wybierz blog:
05.07.Goias - Cruzeiro1
Kurs: 2.1Stawka: 3StanJames

04.07.Flamengo - Vitoria1
Kurs: 1.73Stawka: 3StanJames

04.07.River Plate - Estudiantes1
Kurs: 1.71Stawka: 2Betfair



 Kategorie:
Piłka nożna - Europ. puchary0.10
Piłka nożna - Narodowe-7.31
Piłka nożna - Anglia-9.11
Piłka nożna - Szkocja-3.00
Piłka nożna - Irlandia9.59
Piłka nożna - Walia-2.00
Piłka nożna - Niemcy-40.73
Piłka nożna - Austria-1.88
Piłka nożna - Szwajcaria-0.61
Piłka nożna - Hiszpania14.23
Piłka nożna - Portugalia-2.06
Piłka nożna - Szwecja-11.55
Piłka nożna - Dania8.05
Piłka nożna - Finlandia2.07
Piłka nożna - Islandia7.29
Piłka nożna - Włochy-23.44
Piłka nożna - Francja-20.50
Piłka nożna - Holandia-20.76
Piłka nożna - Belgia2.68
Piłka nożna - Ukraina0.00
Piłka nożna - Rosja-1.70
Piłka nożna - Rumunia5.60
Piłka nożna - Polska2.54
Piłka nożna - Chorwacja-3.19
Piłka nożna - Słowenia0.00
Piłka nożna - Grecja15.30
Piłka nożna - Turcja0.60
Piłka nożna - Argentyna-19.53
Piłka nożna - Brazylia29.27
Piłka nożna - Meksyk16.28
Piłka nożna - Japonia1.25
Piłka nożna - Bułgaria2.97
Piłka nożna - Węgry-0.30
Piłka nożna - Słowacja3.60
Piłka nożna - Inne38.37
Piłka nożna - Czechy3.20
Koszykówka - NBA0.00
Koszykówka - Europa-4.00
Hokej - Europa1.95
Hokej - NHL0.00
Tenis0.32
Zimowe0.00
Baseball0.00
Żużel0.00
Siatkówka-6.21
Ręczna2.10
Motorowe-4.00
Lekkoatletyka0.00
Kolarstwo0.00
Inne2.50

 Miesiące:
lipiec 2009-6.00
czerwiec 200911.24
maj 2009-8.69
kwiecień 200910.08
marzec 2009-7.02
luty 200927.66
styczeń 2009-10.56
grudzień 20085.50
listopad 2008-23.27
październik 200810.96
wrzesień 20080.30
sierpień 20083.40
lipiec 200815.04
czerwiec 20086.06
maj 20084.53
kwiecień 2008-18.63
marzec 2008-24.52
luty 2008-17.25
grudzień 2007-17.48
listopad 20070.57
październik 2007-12.20
wrzesień 200751.43
sierpień 2007-13.91
    © 2000-2007 BET1x2.NET Wszelkie prawa zastrzeżone.
Filip Sosnowski - bet1x2 @ bet1x2.net
administrator: walendowski.com