 |
Kilka słów o mnie i blogu: fan.bet1x2.net
O tym że jestem wielkim fanem Primera Division, można się przekonać w dziale Liga hiszpańska. Na blogu zaś będę przedstawiał swoje przemyślenia i najlepsze z możliwych typów poczynając od piłki nożnej a na baseballu kończąc. Zapraszam zatem do lektury i niech przyniesie ona wysokie zyski!
|
|
Real Madryt - Sevilla
Sobota 06.03.2010r, g. 22:00
Estadio Santiago Bernabeu
W sobotę przyjdzie nam obejrzeć (g. 22:00 Canal+ Sport HD) najciekawiej zapowiadające się spotkanie 25 kolejki La Liga. Na Bernabeu, twierdzę niezdobytą w tym sezonie przyjedzie Sevilla, która twardo walczy o "pudło" w hierarchii ligowej. Spotkania Realu z Sevillą obfitują w bramki, szczególnie ostatnimi czasy. Jednak nie ma czemu się dziwić, bo Sevilla od czasów Juande Ramosa to drużyna ogromnie ofensywna, a Real jak to Real, generalnie ekipa strzelająca bramki (szczególnie w tym sezonie). Poza spotkaniem, które miało miejsce w Sevilli w listopadzie 2007r. gdzie gospodarze wygrali 2:0 w ciągu ostatnich 5 lat w lidze nie było spotkania w którym nie padły przynajmniej 3 bramki, bądź jedna z drużyn nic nie strzeliła. Mimo tego, że w tym sezonie Sevillistas potrafią zagrać bardzo taktycznie i uważnie w defensywie, szczególnie na wyjazdach, to nie uwierzę, że na Barnabeu przyjadą się bronić. To byłoby nie w ich stylu. Fakt, że zawodników do gry z kontry mają chyba najlepszych obecnie na świecie, ale zarówno Jimenez jak i jego piłkarze wiedzą, że w Madrycie nie można się bronić. Madryt trzeba stłamsić od pierwszej minuty twardą, fizyczną grą i atakami (vide 1/8 LM z Lyonem). To goście z Andaluzji potrafią i to bardzo dobrze, szczególnie, że do składu wrócił Zokora. Nie zagra Romaric, więc jego miejsce zajmie prawdopodobnie drugi pivot - Duscher. Na skrzydłach oczywiście Navas i ktoś z duetu Capel/Perotti (ja osobiście bardziej obawiam się tego drugiego), w ataku bankowo Negredo, który ma coś do udowodnienia Perezowi i reszcie. No i Kanoute. Potencjał ofensywny jak zwykle, nawet mimo braku Fabiano, ogromny. Defensywa w pełnej krasie z fenomenalnym Stankeviciusem, który zrobił na mnie do tej pory największe wrażenie z transferów defensywnych w Primera. No i oczywiście wiecznie spokojny Palop w bramce. Sevilla gra na wyjazdach bez kompromisów (6-0-5) i tego spodziewam się również w Madrycie. Zero kalkulacji i pokaz pięknego futbolu. A powód do ofensywnej gry mają i to nie lada - Real w tygodniu gra w Lidze Mistrzów arcyważny mecz z Lyonem. Przechodząc więc do Realu i jego "problemu" jakim jest klątwa 1/8. Scenariusz na to spotkanie powinien być prosty, ale z pewnością będzie trudny do wykonania. Trzeba szybko strzelić bramkę, a najlepiej dwie i kontrolować spotkanie. Do gry wraca maestro Gutierrez, oby prezentował formę sprzed kontuzji, to będzie bardzo ciekawie. Oczywiście w pełni sił zarówno Kaka jak i Cristiano i obaj z pewnością wybiegną w pierwszym składzie. Tą trójkę uzupełnią pewnie Alonso i Lass (a może Granero - w wersji bardzo ofensywnej), a na szpicy z pewnością Higuain (bo Benzema kontuzjowany), który ostatnio notuje świetną serię, włącznie z meczami reprezentacji. Na prawą stronę wróci Arbeloa, więc Ramos wraca na środek, który stworzy z Albiolem, a na lewej będzie szalał Marcelo, który ma coś do udowodnienia kolegom z prawej flanki Sevilli, szczególnie Navasowi. Pojedynki w Madrycie są niemal gwarancją goli, chyba, że ktoś przyjedzie się dobrze (ale mało skutecznie) bronić - jak Racing, Malaga czy Mallorca. W przeciwnym wypadku jesteśmy świadkami golleady. W sobotę nie może być inaczej, szczególnie, że w ostatnich jedenastu spotkaniach pomiędzy Realem a Sevillą na Bernabeu tylko raz (!) padło mało bramek (0-1 dnia 22.12.2004r.). Poza tym spotkaniem, kiedy to Real nie potrafił pokonać defensywy gości, od 1995r tylko raz zdarzyło się, że goście nie potrafili pokonać defensywy gospodarzy (3-0 dnia 1.01.2003r.).
Sprawa jest więc prosta i klarowna, bo poza nazwiskami, "spięciem" obydwu zespołów i historią, znajdziemy jeszcze wiele argumentów mówiących "tak dla golleady". Forma napastników obu drużyn, defensywa Sevilli w przekroju całego sezonu, czy ostatnie wyczyny tejże formacji w Realu. Nie widzę argumentów nie gwarantujących bramek. A kto wie czy poza bramkami nie zobaczymy jakiejś niespodzianki, ale to kwestia "próby ustrzelenia kursu value", bo takim jest 8.50 na Sevillę.
Jak dla mnie, nie będziemy tu świadkami "shootout'u" (zerowe straty - zaciągnięte ze slangu hokejowego) po żadnej ze stron. Golleada pełną gębą. Bramki dla każdej drużyny, a kurs wyśmienity. Zdecydowanie lepszy niż na faworytów.
|
|
Teneryfa - Real Madryt
Sobota 27.02.2010, g. 20:00
Estadio Helidoro
W sobotę piłkarze obecnego wicelidera La Liga zawitają na... "Przeklętą Wyspę", tj. Teneryfę, żeby zmierzyć się z beniaminkiem, tutejszym Club Deportivo.
Po informację, dlaczego Teneryfa uznawana jest przez wielu fanów (i nie tylko) Królewskich za przeklętą polecam ten artykuł.
Zajmująca obecnie 19 pozycję w ligowej tabeli Teneryfa będzie miała z pewnością ciężką przeprawę z Realem, który podbudowany wielką wygraną z Villarrealem (6:2) ma zamiar utrzymać marsz ku fotelowi lidera. W tym tygodniu to znów Madryt wywiera presję na Barcelonie, która rozpocznie swoje zmagania z Malagą zaraz po zakończeniu meczu na Helidoro.
Nie można liczyć na to, że spisująca się słabo u siebie ekipa z Wysp Kanaryjskich będzie w stanie urwać punkty rozpędzonemu rywalowi.
Statystyki gospodarzy zdają się być lekko mylące, gdyż z 12 spotkań rozgrywanych u siebie potrafili wygrać aż 5, przy czym były to wygrane tylko i wyłącznie jedną bramką z drużynami, powiedzmy sobie szczerze - słabymi. Na rozkładzie ekipy Jose Luisa Oltra są Osasuna, Bilbao, Xerez, Sporting i Mallorca, przy czym warto zaznaczyć, że Bilbao z pierwszej części sezonu i obecnie grająca Mallorca (szczególnie na wyjazdach) to drużyny z ligowego przedziału 15-20. Nie potrafiła tu wygrać Valencia, ani Atletico, ale wyjazdowa forma pierwszych jest niestabilna (przypominając chociażby problemy z Gijon czy Brugii), a o Atletico można napisać dużo, poza tym, że formę potrafią utrzymać. Jeżeli niecały miesiąc temu potrafiła tu błysnąć Saragossa (1:3), a Barcelona robiąc sobie wycieszkę na początku roku zmiażdżyła gospodarzy (0:5), to co może tu pokazać Real? Szczególnie, że w spotkaniach wyjazdowych podopieczni Pellegriniego grają raczej konsekwentnie, zwracając dużą uwagę na bezpieczeństwo w tyłach. Sposób gry podobny do tego co prezentuje Sevilla (1:2) czy Deportivo (0:1)...
Real odwiedził już jednego beniaminka w tym sezonie (3:0 w Jerez de la Frontera), a ich wszystkich już podejmował (5:0 z Xerez, 6:0 z Saragossą i 3:0 z Teneryfą), jak widać żadna z tych drużyn nie mogła zagrozić bramce Casillasa, który w wyjazdowych spotkaniach Realu puścił co prawda aż 9 bramek (0.82 bramki/mecz), ale te bramki strzelali mu zawodnicy z Valencii, Barcelony, Deportivo, Sevilli, Atletico i Bilbao, więc grupa ludzi, których z pewnością możemy postawić dużo wyżej w hierarchii piłkarskiego rzemiosła niż całą drużynę gospodarzy sobotniego spotkania.
Na Real w meczach wyjazdowych w tym sezonie jest sposób, a nawet dwa sposoby. Oba mają wspólną cechę - twarda walka w każdym rejonie boiska, przy czym w pierwszym wypadku trzeba dodatkowo zamurować bramkę (vide Gijon) bądź starać się grać jak równy z równym (vide Bilbao). Kolejnym zagrożeniem dla gości może być ich indolencja strzelecka (vide Osasuna) bądź po prostu zbyt wysoka forma rywala (vide Sevilla). O obie z tych rzeczy jednak nie ma się co martwić, bo formą Teneryfa nie zachwyca, a na boisku najprawdopodobniej zobaczymy najskuteczniejszych (nie mylić z najlepszymi) strzelców całej Ligi. Higuain, który strzela co 82 minuty, czy Ronaldo strzelający co 97 minut, to niemal gwarancja bramek. Z drugiej strony mamy Nino (6 bramek w 23 spotkaniach) i Alfaro (4 bramki w 22 meczach). Nie wydaje mi się, żeby którykolwiek z nich, bądź nawet któryś z ich partnerów był w stanie zagrozić defensywie Realu, nawet, jeżeli ta będzie zestawiona inaczej niż zwykle (Lass, Ramos, Albiol i Marcelo).
Przechodząc do sedna, czyli najciekawszego typu z tego spotkania. Wydaje mi się (podobnie jak Wojtkowi), że zamiast ślinić się na 1.28 wystawione na Real, czy handicapy azjatykie oscylujące w granicach ~1.85 (AH -1.5) lepiej zerknąć na to spotkanie pod kątem bramek, które mogą tu wpaść. O ile ciężko powiedzieć czy Real dokona tu golleady, czy wygra skromnie, o tyle łatwiej stwierdzić czy goście mogą tu stracić bramkę. Jak na moje - nie ma takiej możliwości. Teneryfa nie dysponuje piłkarzami, którzy jednym dotknięciem potrafią wykreować swojego partnera na gododnej pozycji bramkowej. Nie posiadają też w swoim składzie supersnajperów, ani ludzi którzy potrafią zrobić coś z niczego.
W Madrycie można odczuć pełen szacunek do rywala, który potrafił już zabrać Realowi mistrzostwo. W sobotę jednak kolejny koszmar zniknie z głów Królewskich, a w tygodniu przyjdzie czas na ostatni z nich...
|
|
Deportivo - Xerez
Sobota 20.02.2010, g. 18:00
Estadio El Riazor
Od czasu fatalnej kontuzji Felipe Luisa (DEF, 19/3), wszyscy piłkarze Depor mówili tylko o tym, że w następnych meczach będą grali dla niego. Powiem szczerze, że współczuje Filipowi, jeżeli jego stan zdrowia ma się poprawiać po każdym dobrym meczu jego kolegów, bo takiego nie odnieśli od czasu tej feralnej kolejki. Potyczkę z Realem na Riazor można tutaj wykluczyć, bo tego dnia mało który zespół mógłby się ówczesnym gościom przeciwstawić, ale już dwie kolejne kolejki bez strzelonej bramki, słaba postawa w obu spotkaniach i rażąca nieskuteczność z Malagą i Espanyolem są dla mnie nie do wyjaśnienia. Może to właśnie brak Felipe Luisa na lewej flance jest aż takim osłabieniem w drużynie Lotiny? W sobotę na Riazor przyjedzie czerwona latarnia rozgrywek - Xerez, które po zmianie trenera dobrze zaprezentowało się tylko raz... w przegranym meczu w Bilbao (2:3). Stawiali też całkiem niezły opór Realowi, ale to raczej kwestia tego, że Królewscy byli już myślami przy Lyonie, bo wystarczyło 10 minut i beniaminek poległ 0:3. Czy podopieczni pana Gorosito już na tyle poprawili swoją grę, żeby można było o nich mówić, że mają skład na pierwszą ósemkę La Liga (przynajmniej takiej zbrodni dopuścił się nowy trener przyjezdnych)? Ja w to bardzo wątpię. Zresztą pewnie nie tylko ja. Ekipa z Jerez de la Frontera przyjedzie do Galicji bez najmniejszych osłabień, więc zgodnie z wiarą w słowa Gorosito nie powinni mieć większych problemów z pokonaniem Deportivo, które jest jedną z najmniej skutecznych ekip. Problem polega na tym, że Xerez w spotkaniach wyjazdowych strzela średnio... pół bramki na mecz! Traci natomiast dwie. Jeśli wierzyć statystykom, to Deportivo strzela przynajmniej jednego gola u siebie, ale często też tą jedną bramkę traci. Patrząc więc czysto statystycznie wynik tego spotkania powinien oscylować w granicach 1:1, 2:1 w kierunku gospodarzy. Ja osobiście mam lekko odmienne zdanie, głównie z tego względu, że gra na Riazor jest bardzo, ale to bardzo trudna i wiele ekip ma tutaj problem ze strzeleniem bramki, szczególnie jeżeli gospodarze nie wyjdą na dwu-, a nawet trzy-bramkowe prowadzenie. Jedynymi drużynami które potrafiły do tej pory pokonać Deportivo w La Corunii są lider i vicelider tabeli, oraz... Espanyol. Jest tylko jedna zależność związana z wywiezieniem trzech punktów ze stadionu sobotnich gospodarzy - trzeba im strzelić trzy bramki. Tego Xerez nie będzie w stanie zrobić w żaden sposób, no chyba że stanie się jakiś Cud.
Generalnie wydaje mi się, że nie ma się za bardzo nad czym rozwodzić. Riki w końcu powinien coś ustrzelić, bo na Bodipo za bardzo bym nie liczył, może coś dorzuci Guardado i gospodarze powinni lekko, łatwo i przyjemnie zgarnąć komplet przed własną publiką. Jako, że spotkania Deportivo są raczej mało widowiskowe, ufam, że nie zobaczymy tu zbyt wielu bramek (under 2.5 @ 1.85), mam też jakąś wewnętrzną pewność, że goście nic nie strzelą, a gospodarze pokryją handicap (AH -1 @ 2.0), no i z tego można łatwo wywnioskować. 2:0 dla gospodarzy.
|
Małe co nieco od byłego eksperta... może ktoś znajdzie coś ciekawego dla siebie ;) Na wstępie chciałbym was zaprosić do działu Ligi Hiszpańskiej gdzie nasz nowy eskpert Leo już napisał swoje pierwsze analizy. Czy się zgadzamy czy nie, to odrębna kwestia, nie mniej jednak co dwie głowy (a w przypadku piłki hiszpańskiej w naszym serwisie to pewnie z pięć głów) to nie jedna, a im więcej informacji i spostrzeżeń z różnych stron tym lepiej ocenić, chociaż... czasem to też przeszkadza. Do sedna jednak. [oczywiście - typy, kursy i stawki w panelu obok] Espanyol Barcelona - Athletic Bilbao 30.01.2010r. g. 18:00 Estadio Cornellà - El Prat Zacznijmy od tego, że w Hiszpanii często znajdziemy stadiony przeklęte dla niektórych drużyn. Taki jest na przykład stadion drużyny Deportivo dla Realu Madryt (o czym niedługo). Takim stadionem mógłby być też ten znajdujący się na wzgórzu Montjuic, tyle że tutaj pojawia się już mały problem... od tego sezonu ekipa Espanyolu gra na nowym obiekcie i tu powstaje pytanie - czy Baskom nadal będzie się źle grało z Espanyolem w roli gościa, czy jednak nowy obiekt nie będzie posiadał swojej starej klątwy. Bilbao nie wygrało w Barcelonie z Espanyolem (na Montjuic) od 1998 roku! W sobotę przyjdzie im zagrać znów w roli gościa, lecz tym razem na El Prat. Gospodarze tego spotkania ostatnio nie osiągali zbyt dobrych wyników, ale głównie wpływ na to mają spotkania wyjazdowe. W domu nie jest najgorzej, o czym dobitnie świadczy ostatnie spotkanie z bardzo dobrze spisującą się drużyną z Balearów - Majorką (1:1). Wcześniej w tym roku zdołali pokonać słabiutką Saragossę (a to się liczy w walce o utrzymanie), a ich generalny bilans domowy w tym sezonie wynosi 4-3-3, przy czym największy dołek formy mają już chyba za sobą (08.11 - 12.12 i 5 porażek ligowych z rzędu). Bardzo dobrą wiadomością dla trenera Pochettino jest powrót do składu dwóch środkowych obrońców - Nico Pareja (16/0) i Facundo Roncaglia (14/0). Niestety z dobrych wiadomości to tyle. W składzie zabraknie Moises Hurtado (P, 17/0), który w poprzedniej kolejce z konieczności grał na pozycji środkowego obrońcy (i to zagrał bardzo dobrze), niestety nabawił się on urazu i będzie pauzował dwa-trzy tygodnie. Kolejne absencje to Forlin (O, 13/1), Shunsuke Nakamura (P, 12/0+1) i Ivan De La Pena (P, 4/0), brak tego ostatniego mimo, że długi to nadal odczuwalny w drużynie Espanyolu, bo jednak Mały Budda jest idealnym dyrygentem gry tej drużyny, a bez niego każdy gra swoje i całość nie składa się do kupy niestety. To jednak nie koniec osłabień... najważniejszym według mnie w tej chwili jest brak Carlos Kameni (B, 16/0) mimo, że Kameruńczyk wrócił już z Pucharu Narodów Afryki, to jednak nie dostał powołania na to spotkanie, co spowoduje, że swój trzeci mecz z rzędu zagra Argentyńczyk Cristian Alvarez, który w dwóch poprzednich meczach puścił trzy bramki. Pochettino z pewnością nie będzie miał łatwo z zestawieniem składu, choć w poprzedniej kolejce udało się to zrobić w miarę dobrze, mimo większych absencji w szeregach obronnych. Jednak wielkim problemem gospodarzy w całym sezonie jest zdobywanie bramek. W dotychczasowych 19 spotkaniach zawodnicy Espanyolu zdobyli ledwie 13 bramek (0.68/mecz), choć w dziesięciu meczach u siebie udało im się to dziesięciokrotnie - to świadczy nie mniej, nie więcej jak o tym, że Ivan Alonso, Joan Verdu czy Luis Garcia wolą grać u siebie, bo łatwiej im o bramki. Z drugiej strony defensywę Los Periquitos można rugać na wszystkie możliwe sposoby, bo 26 bramek straconych w 19 spotkaniach to sporo, a 14 u siebie, które dają ujemny bilans bramkowy to już nieporozumienie. Gdyby nie ten bilans spotkań na Montjuic to wiadomo w którą stronę trzeba byłoby stawiać... A jednak, wcale nie jest tak łatwo. Baskowie do Katalonii przyjadą bez Aitor Ocio (O, 3/0) i Mikel San Jose (O, 8/1). W sumie to tyle z osłabień. Co prawda Bilbao przegrało cztery spotkania na wyjazdach (na 10 meczów), to ostatnie porażki na Majorce czy w A Corunii są do przyjęcia, gdyż są to trudne tereny do gry (o czym w przypadku drużyny z Balerarów przekonuje się w lidze każdy kto tam pojedzie). Do tej pory w sezonie poza spotkaniem z Teneryfą na początku rozgrywek Los Leones potrafili wygrywać (bądź nie przegrywać) z drużynami, które plasują się niżej w tabeli od nich samych. Fakt gry w Europejskich Pucharach powinien zmobilizować chłopców Caparrosa do wysiłku i wygrania tego spotkania, gdyż punkty z takimi rywalami są niezwykle ważne w kontekście walki o Europę w przyszłym sezonie. Strzelać na kto, bronić też, a środek pola jest jednym z najtwardszych do zgryzienia w lidze. Jeżeli drużynie Espanyolu ciężko jest strzelić bramkę pokracznej defensywie Atletico, albo pozwala się wyjechać z czystym kontem drużynie Xerez, to dla mnie atak w drużynie jest do wymiany. Dla mnie jedyną zagadką jest to, czy Bilbao przedrze się przez obronę gospodarzy, bo jeżeli im się to uda, to mecz powinni spokojnie wygrać. Trudno mi powiedzieć po której stronie będzie większa mobilizacja, ponieważ dla gospodarzy jest to kolejny mecz o życie w Primera i do tego możliwość odegrania się za porażkę na inaugurację, a z drugiej strony Baskowie, naród słynący z nieustępliwości przyjedzie tu po trzy punkty, które pozwolą nadal realnie myśleć o Europie w przyszłym roku. Mnie osobiście Espanyol w tym sezonie nie przekonuje, w żaden sposób. Bilbao odwrotnie, mimo kilku wpadek, wyniki niezłe, gra bardzo fajna, ostra i twarda, ale skuteczna. Już nie raz udało mi się dzięki nim zarobić i w sobotę spróbuję ponownie. Jak dla mnie @3.30 w NodricBet na Basków to zdecydowanie za dużo, ale bezpieczniej jest się ustrzelić w azjatę (0) @2.25 w bet365. No i oczywiście jak ktoś chce, to polecam również mało bramek (under 2.5 @1.70 można złapać, bądź under 2.0 @ 2.20), bo szczerze to nie spodziewam się tutaj festiwalu strzeleckiego, a już z pewnością nie w wykonaniu gospodarzy. Mój typ na wynik to (standardowo ^^) spokojne 2:0 dla gości.
Deportivo La Coruna - Real Madryt 30.01.2010r. g. 22:00 Estadio El Riazor Tego meczu generalnie nie widzę większego sensu opisywać, gdyż na oficjalnej polskiej stronie Realu zostało już wszystko napisane, włączając w to ubytki kadrowe - zapraszam więc do lektury. Typy na to spotkanie znajdziecie po prawej stronie. cdn...
|
|
Liga BBVA
XV kolejka (19/20.12.2009r.)
Athletic Bilbao - Osasuna
19.12.2009r. g. 18:00
Estadio San Mames
W sumie to niby ze statystyk wynika, że to będzie mecz na remis, bo ostatnie spotkania na San Mames pokazują, że zarówno Lwy z Bilbao jak i Osy grają bardziej remisowo (bilans: 3-3-3), ale z drugiej strony Osasuna w ostatnich latach (kiedy wygrywała na San Mames, czyli 2007, 2002 i 2001) grała zdecydowanie lepiej niż obecnie się prezentuje, poza tym ostatnia wygrana to właśnie rok 2007, a wcześniej długo, długo nic. Od 2005 roku mamy 3 wygrane Athleticu i jeden remis. Generalnie to już wskazuje na przewagę gospodarzy. Historycznie nie będę na to patrzył, bo co by nie mówić są to derby - derby Kraju Basków, a co to oznacza każdy wie. To jest dla mnie jedyny argument przemawiający za tym, że gospodarze tego meczu nie wygrają.
Podopieczni Caparrosa przegrali w środę z Werderem, ale mając już awans i grając bez Llorente i Iraoli (dwa bardzo ważne ogniwa gry Bilbao) nie można było spodziewać się innego rezultatu. Lwy prezentują się ostatnimi czasy bardzo dobrze, choć w niektórych meczach mają aż nadto szczęścia (vide Barcelona). Może i wyniki nie są jakieś przekonujące, bo wygrane na wyjazdach z Almerią (16), Racingiem (15) i Saragossą (18) to patrząc na pozycje w tabeli nie jest osiągnięcie, ale w moim odczuciu są to wyniki bardzo dobre. U siebie w ostatnim czasie porażka z Valencią, co dla mnie zrozumiałe i remis z Barceloną, co było dużą zasługą szczęścia i waleczności Basków. Pokonanie u siebie słabego ostatnio Atletico to też nie jest super-wyczyn.
Z drugiej jednak strony trzeba wykorzystywać słabości przeciwników, a to graczom z Bilbao ostatnio dobrze się udaje. Początek sezonu dobry, potem nagły spadek formy i znów powrót do walki, nawet o Europę, bo w tej chwili piłkarze Caparrosa są o trzy punkty od strefy europejskich pucharów - jak na drużynę, która jeszcze niedawno mogła zawitać do Segunda to wynik bardzo dobry.
O Osasunie natomiast dużo pisać mi się nie chce, bo to co oni ostatnio grają to straszna padlina, a pozycja w tabeli w mojej opinii myląca. Podobnie jak Bilbao, potrafili u siebie zremisować z Barceloną (po swojaku w ostatniej minucie), a na wyjazdach... cóż, wygrali z Saragossą i Valladolid. Wyczyn podobny co w przypadku gospodarzy, z tą różnicą, że było to już trochę czasu temu (poza Saragossą - 3 kolejki wstecz, ostatnia wygrana na wyjeździe datowana na końcówkę września!). Ostatniego wyjazdu do Malagi też nie można zaliczyć do udanych. Generalnie gra podopiecznych Camacho jest daleka od tego co powinni prezentować, a widmo głodnych wygranej Lwów we własnej świątyni jest niezbyt ciekawe.
Jeżeli chodzi o osłabienia to u gospodarzy zabraknie Ion'a Veleza (N, 2/0) i Aitora Ocio (O, 3/0), a Amorebieta (O, 13/0) i Susaeta (P, 13/2+1) pauzują za kartki - i to jest właśnie całkiem poważne osłabienie.
U gości natomiast nie mogą zagrać (z różnych powodów): Nacho Monreal (O, 9/0), Carlos Aranda (N, 13/2+4) i Walter Pandiani (N, 11/6) - więc siła ognia, jakby zmalała i to bardzo.
Jak tak patrzę jakie jedenastki mają wystąpić na otwarcie XV kolejki, to stwierdzam, że Bilbao chce tutaj zmiażdżyć "braci" z Pampeluny. Muniain (prawdziwy 16-letni talenciak w ekipie), Llorente i Toquero z przodu to bardzo mocny tercet, wspomagani przez Javi'ego Martineza, mając w zapleczu Gurpegi'ego i Orbaiz'a, mogą sobie pozwolić na dużo z przodu. W składzie Osasuny jedyne czego można się obawiać to skrzydła - Juanfran i Camunas. Reszta jakoś wg. mnie mało znacząca.
2.10 biorę w ciemno, szczególnie, że Bilbao oglądałem ostatnio w miarę regularnie i śmiem twierdzić, że z taką grą, gdzie najważniejsza jest waleczność spokojnie powalczą o pierwszą szóstkę, a dokładniej o miejsca 4-6. Szczególnie, że najważniejsi przeciwnicy do tych lokat (Atletico i Villarreal) są trochę za nimi.
Na wszelki wypadek można by się zabezpieczyć typem na DW 1:1 @ 6.50 co by się stawka zwróciła, bo 0:0 to tam z pewnością nie będzie, a jeżeli padnie ten remis to tylko bramkowy i tylko z jedną bramką strzeloną gospodarzom. Jak dla mnie to tutaj luźne 2:0 dla Basków... z Bilbao :)
|
|
Może jeszcze nie w tej kolejce, ale w następnej będzie to bardzo prawdopodobne, ale... to co się stanie, pozostanie chwilowo tajemnicą.
Ogólnie najbliższą kolejkę BBVA opisałem bardzo, bardzo krótko na forum. Wybrałem na chwilę obecną kilka zdarzeń, które mi się podobają (po prawej). Postaram się uzasadnić wybór dokładniej w miarę upływu czasu.
Stwierdziłem, że zainwestuję już w następną kolejkę, bo prawdopodobnie po wynikach w środku tygodnia (o ile będą dobre), kursy spadną. A Barcelona po świetnym kursie, Real po 2.37 czy inne podane przeze mnie, wydają mi się nie do odpuszczenia.
|
|
Niestety z powodu wyjazdu i dużego nakładu zajęć poza bukmacherskich, zmuszony jestem do przedstawienia wam telegraficznego skrótu moich przemyśleń. Oczywiście dj600wojt już napisał kilka analiz, a znajdziecie jest jak to zwykle w dziale. Tam również będą moje/nasze główne typy na ten weekend.
U siebie natomiast dorzucę coś jeszcze, bo akurat na wyjazd sobie zagram i jak wrócę to mam nadzieję, że moje konto ładnie się powiększy :)
Zacznijmy więc:
1. Valencia - Huelva
Cóż można dodać do świetnej analizy dj'a? W sumie to nic. Mimo dużej sympatii, typ na Huelvę +1 uważam za świetny (idealny do dubla z Racingiem), a ja mam zamiar zagrać tutaj dwa handicapy na Huelvę. Na spokojnie +0.5 (@1.95) i -1 (@8.48). Pierwszego raczej tłumaczyć nie trzeba, szczególnie, że "Valencia bez Villi nie potrafi wygrywać". Ten drugi, spowodowany nieprzewidywalnością gości i niefrasobliwością gospodarzy, kurs bardzo zachęcający, a historia (i to niedaleka) pamięta upokorzenia Valencii na Mestalla.
2. Bilbao - Real
Tu wyraźnie stawiam na Real. Nie dlatego, że jestem sympatykiem, ale dlatego, że teraz Liga to jedyna szansa dla Królewskich na cokolwiek w tym sezonie. Rozpędzoną Barcelonę będzie ciężko dogonić, ale żeby to zrobić trzeba wygrywać, wygrywać i wygrywać. Szczególnie ważne będzie to właśnie w ten weekend, bo trzeba się podnieść i odbudować morale po blamażu w Liverpoolu. Juande Ramos nie będzie mógł skorzystać z Gago i Salgado. O ile absencja tego ostatniego to niewielki problem, to brak Argentyńczyka już nim jest. Wybór partnera do środka pola (dla Diarry) będzie więc alternatywą między Gutim a Sneijderem. Obaj nie przekonują, więc nie wiadomo jak to będzie. Mam nadzieję, że Juande nie będzie kombinował i znów postawi na Marcelo na lewej stronie, nawet kosztem Robbena, bo ten na tle Brazylijczyka gra kompletny piach obecnie. Do obrony wraca (po pauzie za kartki) Pepe i jego rolą będzie wyeliminowanie Llorente, a w przypadku Basków jest to jeden z kluczy do zwycięstwa. Drugim ważnym elementem będzie walka w środku, stąd upatruję szansy dla Sneijdera jako drugiego środkowego. Kursy na Real wzrosły, co mnie osobiście bardzo cieszy, bo z 2.18 oferowanego obecnie na BetFair chętnie skorzystam. Stawka tak wysoka, bo kurs przesadzony w porównaniu do tego co było wcześniej (nawet @1.85!).
3. Valladolid - Getafe
Jak dla mnie, gospodarze powinni wygrać to spotkanie gdyż Getafe mimo tego, że nie gra wcale źle - jest kompletnie nieskuteczne. Co z tego, że idzie dobrze jak wyników brak? Gospodarze jako drużyna własnego boiska, wspomagani przez 12 zawodnika jakim jest publika na Jose Zorilla, nawet z delikatnymi problemami kadrowymi, powinna sobie poradzić. Kurs 2.05 jest na moje oko do wzięcia i na średnią stawkę się nadaje.
4. Malaga - Sevilla
Po tym co oglądałem w kilku meczach Malagi i patrząc na "przemęczenie materiału" w drużynie gości, nie widzę innego rozwiązania jak wygrana gospodarzy. To co osiągnęli w poprzednim tygodniu podopieczni Antonio Tapii to spełnienie pierwszego i najważniejszego celu na ten sezon - utrzymanie się w Primera. Teraz, będąc na 5 miejscu w tabeli, mając tylko 3 punkty straty do Villarrealu (który walczy o Ligę Mistrzów) mogą spokojnie myśleć o Europie, a żeby to się stało muszą wygrać u siebie z Sevillą. Będzie to świetny prognostyk przed zbliżającymi się spotkaniami z Barceloną i Realem, w których zawodnicy Malagi mogą śmiało myśleć o 4 oczkach (patrząc na ostatnią dyspozycję drużyn w Hiszpanii). Jak dla mnie 2.80 (!) na gospodarzy to za dużo i dlatego trzeba to wziąć z przekonaniem.
5. Espanyol - Mallorca
Co by nie mówić o perfekcyjnym meczu Espanyolu w derbach z Barceloną, jest to już odległa przeszłość i gospodarze nadal grają słabo (poza tym wyjątkiem). Mallorca natomiast walczy i walczy i jest w coraz lepszej sytuacji, jeżeli chodzi o utrzymanie w lidze. Espanyol jako czerwona latarnia musi wygrywać, a gdzie jak nie u siebie? No właśnie... nigdzie. W tym sezonie w Barcelonie zostanie jedna drużyna w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale z pewnością nie będzie to Espanyol. Nie uważam ich za faworytów, a kursu 2.10 na ich wygraną nie rozumiem. Szybciej już zaufam gościom, a najpewniejszy wydaje mi się tu typ na małą ilość goli (@1.70). Chociaż raczej wolałbym się powstrzymać od obstawiania tego spotkania.
6. Betis - Osasuna
No i spotykają się dwie drużyny, które darzę bardzo dużą sympatią, a w tym sezonie szczególnie. Mecz o tzw. "sześć punktów", bo Betis ma zaledwie 3 punkty przewagi nad Osami, które to zajmują obecnie 18 pozycję w lidze. Obie drużyny mają o co walczyć i pokazały, że potrafią strzelać bramki, więc dużo lepiej niż zastanawiać się kto wygra (a w takich spotkaniach jest to trudne), jest postawić, że wpadnie tu trochę bramek. Myślę tylko czy zagrać, że "obie strzelą" (@1.80) czy jednak over 2.5 (@2.0). Skuszę się na over, bo remis 1:1 nic nikomu tu nie daje.
7. Sporting - Deportivo
Kolejny mecz z serii NO BET, szczególnie dlatego, że Sporting nadal bez remisu, a z Deportivo, które ma coś do udowodnienia gospodarzom za wpadkę na Riazor (0:3) właśnie taki rezultat może paść. Ja osobiście lekko kieruje się w stronę gospodarzy, ale... odpuszczam.
8. Racing - Numancia
Fakt, że tydzień temu w Sorii zdobyto 3 punkty nie powoduje, że Numancia jest faworytem tego spotkania. Oczywiście jest odwrotnie, co jest logiczne, gdyż Racing u siebie nie przegrywa często (2-5-2), choć ma też problemy z wygrywaniem. Tydzień temu jednak doszło do prawdziwej goleady na Riazor, kiedy Racing uległ Deportivo aż 3:5. Dawno nie widziałem tylu bramek w wykonaniu tej ekipy, zarówno strzelonych jak i straconych. U siebie nie będzie można stracić, a Numancia do ofensywnych i strzelających drużyn nie należy, co ciekawe Racing też nie. Mało bramek (@1.72) - to typ numer jeden, a drugi to wygrana gospodarzy (@1.80), dlaczego? Bo minęła mi już "klątwa" Racingu, a do tego, w mojej opinii drużyna gospodarzy jest po prostu piłkarsko lepsza.
9. Atletico - Villarreal
Tu nie ma za bardzo co kombinować. Obie ekipy strzelać potrafią, obie podejdą do tego spotkania w odmiennych nastrojach związanych z Ligą Mistrzów i obie w tym meczu strzelą bramki. O ile nie będzie to spotkanie w podobie do tych, które Villarreal rozegrał z Realem, bądź Real z Valencią. Zarówno gospodarze, jak i goście brali już udział w bardzo ciekawych goleadach - Atletico całkiem niedawno z Barceloną (4:3), a Villarreal jakiś czas temu z Valencią (3:3). Trzeba tylko pomyśleć ile bramek wpadnie... kurs na over 2.5 (@1.75) mnie nie satysfakcjonuje, dlatego wezmę over 3 (@2.38), gdzie w przypadku trzech bramek (a to moje minimum na ten mecz) będzie zwrot. Niech mocnym argumentem tego typu będą nazwiska Aguero, Forlan, Llorente i Rossi, nie wspominając o innych groźnych.
10. Almeria - Barcelona
O tym spotkaniu również pisał dj600 i... cytując go napiszę tylko tyle: "Mimo że Barcelona w ostatnich sezonach w Almerii tylko remisowała, to biorąc pod uwagę obecną formę i możliwości obu zespołów faworyt tego spotkania tym razem jest zdecydowany, dlatego polecam granie na "gang Guardioli"." - nic więcej dodawać nie trzeba, a kurs tak bardzo atrakcyjny, że chętnie go "łyknę" za najwyższą stawkę! Niestety w bukmacherstwie nie ma sentymentów, więc nomen omen, w niedzielę stanę się kibicem Barcelony...
I to by było na tyle, a teraz czas się do końca spakować w jechać. Udanego weekendu życzę, no i oczywiście wysokich wygranych :)
|
1 2 3 4 5 Następne >
|
Brak typów
|