Bet1x2.net
Kilka słów o mnie i blogu: easy.bet1x2.net
Piłką nożną interesuję się od zawsze, a pasja do bukmacherki przyszła z czasem. Najczęściej oglądam i obstawiam ligę hiszpańską, ale staram się zarobić również na mniej znanych ligach. Mam nadzieję, że wy także na tym skorzystacie. Zapraszam do odwiedzania mojego bloga. Szczególnie w weekendy, będzie na czym wygrywać!

Trochę się tu ostatnio zakurzyło, ale wraz z nowym rokiem postaram się o małą reanimację bloga.

Derby Comunidad Valenciana zapowiadają się w tym roku na dużo mniej prestiżowe, niż w roku ubiegłym. Powód? Absolutny regres formy Villarreal, spowodowany poniekąd problemami kadrowymi, a poniekąd zmęczeniem materiału, czyli zatraceniu pomysłu na drużynę przez Juana Carlosa Garrido. Szkoleniowiec Submarines w swojej przygodzie z futbolem na najwyższym poziomie napotkał problemy, które okazały się być dla niego nie do przeskoczenia. Nie jest to jednak jakakolwiek ujma dla Garrido - z kontuzjami Nilmara i Rossiego podczas gdy z klubu odchodzi Santiago Cazorla, a zakupiony w jego miejsce Javier Camunas okazuje się niewypałem transferowym nie poradziłoby sobie wielu lepszych i bardziej doświadczonych trenerów. Włodarze Villarreal z wyników drużyny zadowoleni być jednak nie mogli i mimo ogromnego zaufania jakim prezydent Submarines - Fernando Roig darzył Garrido podjęto w końcu decyzję o zwolnieniu go. Czarę goryczy przelała porażka z trzecioligowym Mirandes (0-2) i odpadnięcie z rozgrywek Copa Del Rey. Przerwa zimowa upłynęła więc w klubie z El Madrigal pod znakiem zmian - jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia zwolnione przez Garrido stanowisko trenera zajął Jorge Molina, dotychczasowy trener Villarreal B. Wśród kibiców od razu pojawiła się debata, czy sięgnięcie po raz kolejny po szkoleniowca z rezerw okaże się słusznym wyborem. Roig pokazał jednak, że zamierza trzymać się wyznaczonej sobie drogi i filozofii stawiania na wychowanków, a nikt nie wprowadzi ich do pierwszej drużyny lepiej niż Molina, który podczas pracy w rezerwach zdążył ich doskonale poznać. 

Co zmieni Molina w taktyce Villarreal? Prowadząc rezerwy preferował on grę z szeroko ustawionymi bocznymi pomocnikami i takie rozwiązanie możemy zobaczyć również i w pierwszej drużynie. Pamiętając jednak o efektach podobnych zakusów czynionych przez Ernesto Valverde, który stery Żółtej Łodzi Podwodnej objął po Manuelu Pellegrinim wydaje się to być mocno ryzykowną opcją.
Podczas gdy w Villarreal panuje duża doza niepewności związanych z najbliższym spotkaniem, z obozu Valencii emanuje spokój. Los Ches nie mają bowiem najmniejszych powodów do zmartwień. Co więcej, czwartkowe spotkanie w Copa Del Rey, w którym Valencia pokonała Sevillę dał Blanquinegros spory zastrzyk pewności siebie. Podopieczni Unaia Emery’ego rozegrali bowiem świetne spotkanie od początku do końca dominując nad utytułowanym rywalem. Zwycięstwo 1-0 było najmniejszym wymiarem kary, bo choć przyjezdni dwukrotnie zagrozili bramce Alvesa to jednak to Valencia była zdecydowanie bliżej podwyższenia prowadzenia, aniżeli Sevilla wyrównania.
Oba zespoły do niedzielnego starcia podejdą z kilkoma osłabieniami w składach. Jednak zdecydowanie bardziej przez absencje powinna ucierpień siła Villarreal – oprócz Rossiego zabraknie także Catali oraz Wakaso, a występ Musacchio stoi pod znakiem zapytania. W Valencii oprócz kontuzjowanych od dłuższego czasu Canalesa i Maduro nie zagra tym razem David Albelda. Niepewny gry jest także David Guaita, jednak on i tak zapewne zasiadłby jedynie na ławce rezerwowych, bowiem od kilku tygodni „jedynką” Los Ches jest Diego Alves.
Zdecydowanie nie rozumiem rosnących kursów na Valencię. Nieobecność Davida Albeldy nie powinna być bowiem problemem Unaia Emery’ego – do gry palą się przecież Tino Costa i Mehmet Topal. Jedynym argumentem po stronie gospodarzy wydaje się więc być „efekt nowej miotły”, a co za tym idzie nieprzewidywalność poczynań Moliny. Przyznam szczerze, że dla mnie to zdecydowanie za mało, by uwierzyć, że Villarreal może urwać punkty trzeciej sile La Liga. Gram więc w stronę gości, a handicap azjatycki 0.0 uważam za bardzo bezpieczną opcję.

Po tygodniowej przerwie na reprezentacje Primera Division wraca do gry, a ja razem z nią. Kolejka nie należy może do najłatwiejszych, ale te 2 typy, które wybrałem uważam za warte grania. Być może w weekend pojawi się i trzeci.
Na pierwszy ogień idzie Valencia, którą czeka wyjazd na słoneczną Mallorkę. Nietoperze bynajmniej nie jadą na wakacje, a po kolejne 3 punkty. Po przerwie reprezentacyjnej do klubu z kontuzją wrócił tylko Maduro, który jak wiadomo postacią pierwszoplanową nie jest. W międzyczasie drobnego urazu nabawił się także Guaita, ale jego występ przeciwko Mallorce nie jest zagrożony. W sobotę szczególnie umotywowany powinien być Jordi Alba, który we wtorkowym spotkaniu ze Szkocją zaliczył debiut w barwach reprezentacji Hiszpanii. Debiut jak najbardziej udany. Valencia przed przerwą na spotkania kadr narodowych może nie zachwyciła, ale swój cel osiągnęła - pokonała Granadę 1-0.
Sytuacja w Mallorce, o której pisałem przy okazji spotkania z Osasuną zmierza powoli ku lepszemu, choć do pełnej harmonii droga daleka. Osoby kontrolujące wydatki mającej ogromne długi Mallorki w końcu wydały zgodę na zatrudnienie Caparrosa i Hiszpan zaczął treningi ze swoim nowym zespołem. Nie ma jednak zbyt komfortowej sytuacji kadrowej; w meczu z Valencią nie będzie mógł skorzystać z Nsue, Caceresa, Nunesa, którzy do tej pory byli absolutnie podstawowymi graczami oraz Piny i Kevina Garcii. Ostatnio Mallorca zdołała zremisować z Osasuną na Reyno de Navarra, ale był to remis strasznie szczęśliwy i Caparros ma dużo pracy przed sobą, jeśli chce poprawić grę swojego nowego zespołu. Dlatego wg mnie jedynym argumentem stojącym po stronie gospodarzy jest właśnie osoba Joaquina Caparrosa, a właściwie tzw. efekt nowej miotły. Zaliczyłbym jeszcze grę na własnych śmieciach, ale akurat Valencia na Balearach radzi sobie całkiem nieźle. Kurs na AH 0.0 jak najbardziej zachęcający.
Drugim spotkaniem jest konfrontacja Sevilli ze Sportingiem Gijon, czyli aktualną czerwoną latarnią ligi. Nie zamierzam jednak bynajmniej szukać tutaj kolejnej porażki Asturyjczyków, wręcz przeciwnie - uważam, że mają oni szanse na wywiezienie z Sanchez Pizjuan punktów. Powód? Absencja Alvaro Negredo. A właściwie jeden z powodów. Sevilla póki co nie gra nic wielkiego i mimo, że na własnym stadionie zanotowała póki co komplet zwycięstw to nie były one tak przekonywujące jak w poprzednich sezonach. W dodatku pozbawiona swojego asa może mieć problemy z konstruowaniem i kończeniem akcji. Ktoś powie, że przecież Kanoute i Manu Del Moral to nie laicy. Owszem, ale to właśnie Negredo jest w tym sezonie absolutnym liderem Sevillistas. Sporting natomiast z meczu na mecz gra coraz lepiej i gdyby nie problemy ze skutecznością to z pewnością nie zamykaliby tabeli. W ostatnim spotkaniu z Barceloną pokazali pazur i Katalończycy musieli się bardzo napocić by pokonać Rojiblancos. Manolo Preciado już zapowiedział, że w niedzielę desygnuje do gry identyczną jedenastkę jak przeciwko Blaugranie - liczę więc na podobną grę.

Bardziej szczegółowe analizy już wkrótce do przeczytania na www.primeradivision.info i w dziale ligi hiszpańskiej.

W ubiegłym tygodniu z dziesięciu starć w hiszpańskiej Primera Division ani razu górą nie wyszli goście; sześć razy wygrywali gospodarze, a w pozostałych czterech spotkaniach zespoły dzieliły się punktami. W tej kolejce w większości spotkań faworytami są jednak goście, a że podobno w przyrodzie nic nie ginie to liczę na wyrównanie statystyki. Już dziś o godzinie 18:00 rozegrane zostaną spotkania Mallorki z Malagą oraz Sportingu Gijon z Valencią i w obu przypadkach warto moim zdaniem zainwestować w przyjezdnych, a że kursy oferowane przez bukmacherów są naprawdę dobre to zdecydowałem się na handicapy azjatyckie, które uznaje w tych meczach za bardzo bezpieczną opcję. Również na niedzielę szykują się solidne typy. Najpierw o 16:00 bój o punkty stoczy Espanyol, który udaje się w podróż do Saragossy, a dwie godziny później Atletico Madryt podejmować będzie mocno osłabiony Racing Santander i to jest ten słynny wyjątek potwierdzający regułę (;-)), bowiem tutaj widzę pewną wygraną gospodarzy.

Analizy z wszystkich tych spotkań znajdziecie na www.primeradivision.info oraz w dziale ligi hiszpańskiej.


Etoile Carouge - FC Winterthur

W tej kolejce Challenge League dobrym meczem do gry wydaje się być spotkanie beniaminka - Etoile Carouge z dość silnym FC Winterthur. O gościach pisałem już 2 tygodnie temu przy okazji konfrontacji z SC Kriens. Generalnie od lat struktury klubowe wyglądają stabilnie i choć ubiegły sezon był w wykonaniu zespołu słaby to myślę, że w obecnych rozgrywkach pokuszą się o dużo lepszy wynik. Żeby tak się stało Winterthur w takich spotkaniach jak to sobotnie z Etoile Carouge muszą inkasować komplet punktów. W ostatniej kolejce zespół dość pechowo przegrał ze świetnie spisującym się do tej pory Wohlen. Pierwsza połowa należała do gospodarzy, co udokumentowali bramką w 28 minucie. Po przerwie jednak coś zaczęło się psuć i najpierw stracili wyrównującą bramkę, by w 94 minucie przegrać mecz. Nie pomogły w tym na pewno problemy z defensywą w ostatnich minutach. Trener Boro Kuzmanović wskutek urazów obrońców Sereiniga i Exouzidisa w 78 minucie był zmuszony wprowadzić nieco bardziej ofensywnie zorientowanych pomocników - Frangao oraz Lenjaniego. Siedem minut później sytuacja stała się jeszcze gorsza - mocne skurcze zaczęły łapać Stefana Itena i musiał on opuścić plac gry, a że nie było już zmian Winterthur kończył spotkanie w dzięsiątkę, mało tego - od tej chwili na boisku nie było już żadnego nominalnego stopera! Nic więc dziwnego, że w obronie FCW w ostatnich minutach panował totalny chaos, co skończyło się bramką na sekundy przed końcowym gwizdkiem. Porażka w tym spotkaniu na pewno zabolała piłkarzy i teraz szczerze mówiąc liczę również na sportową złość. Okazja do odrobienia straconych punktów znakomita, bo Etoile Carouge to nie jest zespół, którego należy się bać. Zespół może i prezentuje się solidniej od innego beniaminka - SC Bruehl, którego notabene ograł w trzeciej kolejce (2-1), jednak nie warto przesadzać w ocenie potencjału tego klubu. Owszem - pokonali Biel-Bienne (3-2), ale już tydzień później polegli w Locarno (0-3) prezentując się dość marnie. Dlatego też w domowej konfrontacji z Winterthur to gości stawiam w roli faworyta. Tym bardziej, że urazy z ostatniego spotkania nie okazały się groźne i do Carouge pojadą w pełnym składzie. U gospodarzy zabraknie natomiast Alexandre Barroso (obrońca, 4/0) oraz pomocników Dijouxa i Beuchata, którzy jednak w tym sezonie jeszcze nie pojawili się na boiskach Challenge League.  


SC Bruehl - AC Bellinzona

W ostatniej kolejce Challenge League dałem ciała, bo uwierzyłem, że wygrane Bellinzony nad Etoile Carouge (3-1) i Locarno (3-0) były zapowiedzią progresu jaki wykonała drużyna od spotkania z Delemont (1-2). Prawda jednak okazała się bolesna - dość znacznie przebudowana przed sezonem Bellinzona wciąż nie jest jeszcze kolektywem, zawodnicy potrzebują zgrania i w obronie, i w ataku. Pokazało to domowe spotkanie z FC Wil (0-1). Gospodarze szybko, bo już w 5 minucie stracili bramkę i do końca spotkania zmuszeni byli do odrabiania strat. Na stronie FC Wil możemy przeczytać, że pierwsze zwycięstwo w tym sezonie było "odrobinę szczęśliwe", co chyba dość znacznie oddaje przebieg meczu. Oczywiście, Bellinzona atakowała, miała kilka szans do wyrównania, nie podyktowano dla niej ewidentnego karnego, ale szczerze mówiąc uważam, że drużyna z takim potencjałem powinna to spotkanie wygrać bez problemu. Jak widać optyczna przewaga punktów nie daje, a nadarzające się okazje na strzelenie bramki trzeba wykorzystywać. I w żadnym razie nie szedłbym za ciosem i nie stawiał na Bellinzonę w kolejnym meczach póki nie dostałbym jasnego sygnału, że zaczynają grać na miarę swoich możliwości, gdyby nie to, że w ten weekend przyjdzie im się mierzyć ze słabiutkim beniaminkiem - SC Bruehl. Przed sezonem zespół wzmocnił się zawodnikami z niższych lig i jak widać po wynikach jest to za mało jak na Challenge League. Trzy porażki i jeden remis to bilans Bruehl po czterech kolejkach tego sezonu. I o ile przegrana z Lugano (1-3) nikogo dziwić nie powinna, a porażkę z Chiasso (0-3) można zrozumieć, o tyle w takich spotkaniach jak z Etoile Carouge (1-2) SC Bruehl musi zdobywać punkty jeśli chce mieć choćby iluzoryczne szanse na pozostanie w zreformowanej lidze.
Kurs oferowany przez bukmacherów (1.95) jest wg mnie bardzo atrakcyjny. Tym bardziej, że pod znakiem zapytania stoi występ kapitana SC Bruehl - Alexandre De Freitasa (obrońca, 4/2). W Bellinzonie zabraknie czwórki graczy ( Mangiarrattiego, Mattili, Siqueiry i Sugara), jednak żaden z nich nie zagrał jeszcze w tym sezonie choćby minuty.




Nikt nie ma chyba wątpliwości, że w sezonie 2011/2012 walkę o tytuł znów stoczą ekipy FC Barcelony i Realu Madryt. Oba te zespoły dokonały wzmocnień i tak już niesamowicie silnych kadr. Duma Katalonii pozyskała rewelację ostatniego sezonu w Serie A Chilijczyka Alexisa Sanchez oraz w końcu pomyślnie zakończyła ponad trzyletnią operę mydlaną z udziałem Ceska Fabregasa. Królewscy również nie próżnowali i w przerwie letniej zakontraktowali kolejnego Portugalczyka – błyskotliwego Fabio Coentrao, a także jednego z ojców sukcesu Borussi Dortmund w ubiegłym sezonie – Nuriego Sahina. Swoją drogą grający w angielskim stylu „box to box”, czyli praktycznie na całej długości boiska Turek może się okazać brakującym elementem układanki Jose Mourinho. Ale to już temat na zupełnie inny artykuł. W tym postaram się przybliżyć nieco sytuację w klubach aspirujących do gry w europejskich pucharach.

W ubiegłym sezonie na szczycie reszty ligi uplasowała się Valencia, tuż za nią Villarreal i Sevilla. Jak będzie w tym roku? Kto będzie najbliżej „Wielkiej Dwójki”? A może jednak któraś z drużyn postraszy gigantów z Madrytu i Barcelony? Zapraszam do lektury.

Stabilizacja kluczem do sukcesu?

Pod takim hasłem upłynęło tegoroczne mercato w ekipie Valencii. W przeciwieństwie do lat poprzednich, tym razem w klubie zatrzymano pierwszoplanowych zawodników. Pożegnano się co prawda m.in. z Cesarem Sanchezem, Davidem Navarro, Joaquinem czy Vicente, ale choć to postaci bardzo zasłużone dla Valencii to lata świetności mają już za sobą. Po Chorim Dominguezie i Manuelu Fernandesu płakać nikt z pewnością nie będzie. Na Mestalla przyszli za to młodzi, utalentowani i żądni sukcesów. Na bramkę sprowadzono Diego Alvesa z Almerii, w mojej opinii jednego z lepszych bramkarzy Primera Division. Słynący ze świetnie bronionych rzutów karnych Brazylijczyk o rolę pierwszego bramkarza walczyć będzie z rewelacją ubiegłego sezonu, wychowankiem Nietoperzy - Vicente Guaitą, który choć broni w sposób bardzo widowiskowy to wciąż popełnia wiele mniejszych lub większych błędów. Słabo spisującą się w poprzednich rozgrywkach obronę wzmocniono reprezentem Francji Adilem Rami, a środek pola Danim Parejo i Sergio Canalesem. Nie zapomniano również o wizytówce Valencii, a więc o skrzydłowych i ściągnięto rewelacyjnego Pablo Piattiego. Transfery te spowodowały, że kadra jest jeszcze bardziej wyrównana i szeroka. Najmniejsza konkurencja jest obecnie w obronie i dlatego sztab techniczny rozgląda się za jeszcze za stoperem.

Przed sezonem kontrakt z klubem przedłużył Unai Emery. Bask trenerem jest na pewno niezłym, choć ma irytującą manierę kombinowania z taktyką nawet wtedy, gdy zespołowi idzie dobrze. Teraz stoi przed nim trudne zadanie poprawienia gry obronnej zespołu. Jeśli się to uda Valencia o miejsce premiujące grą w Lidze Mistrzów może być spokojna. W sparingach przedsezonowych za wyjątkiem meczów z Rapidem Wiedeń (1-4) i Almerią (0-0) zespół prezentował się dobrze pokonując znane europejskie marki: PSV Eindhoven (2-0), Sporting Lizbona (3-0), HSV Hamburg (1-2) czy AS Romę (3-0) oraz ulegając będącemu przed startem ligi Liverpoolowi (0-2).

Nie inną polityką kierowano się w Villarreal, który ubiegły sezon skończył na czwartej pozycji. Do Malagi sprzedano co prawda Santiego Cazorlę, ale nie jest tajemnicą, że Żółta Łódź Podwodna od lat kieruje się zasadą „nie ma ludzi niezastąpionych” i jeśli otrzymują satysfakcjonującą ofertę to zwykle finalizują transfer. Cazorla piłkarzem na pewno jest świetnym, w wielu meczach ubiegłego sezonu to on robił różnicę, ale szczerze mówiąc wierzę, że strata jednego zawodnika nie wpłynie na obecny projekt sportowy Villarreal. Tym bardziej, że wszystko wskazuje na to, że w klubie uda się zatrzymać zabójczy duet Nilmar-Rossi. Oprócz Cazorli postanowiono się pożegnać z reprezentacyjnym obrońcą Joanem Capdevillą uznając zarobki piłkarza za nieadekwatne do prezentowanej formy. Szczerze mówiąc mimo wszystko obawiam się, czy była to dobra decyzja, bo ani Catala, ani Oriol nie są jeszcze zbyt doświadczeni. Sprowadzono za to Cristiana Zapatę z włoskiego Udinese, który ma zwiększyć rywalizację na pozycji stopera. Oprócz Zapaty klub z El Madrigal zasilili doświadczony bramkarz Valencii Cesar Sanchez, a także Javier Camuñas uprzednio występujący w barwach Osasuny. Jak co roku do kadry pierwszej drużyny włączono także kilku graczy rezerw: Mario Gaspara, Wakaso Mubaraka, Hernana Pereza i Gerarda Bordasa.

Presezon Villarreal zaczęło kompromitującą porażką z irlandzkim UCD Dublin (3-4), jednak w późniejszych spotkaniach zespół prezentował się już lepiej i ograł m.in. Lazio Rzym (3-1) czy Everton (1-0).

W ubiegłym sezonie problemem Villarreal okazała się za krótka ławka. Piłkarze pod koniec sezonu byli całkowicie wyeksploatowani i z drużyny absolutnie widowiskowej Villarreal zmienił się w drużynę zaledwie dobrą, przez co odpadł w półfinale Ligi Europejskiej z Porto oraz stracił miejsce na podium ligi hiszpańskiej na rzecz Valencii. W tym roku pod tym względem niestety niewiele się zmieniło i dużo tym samym zależeć będzie od wyżej wymienionych piłkarzy na stałe wchodzących do pierwszego zespołu. Mimo wszystko uważam, że Villarreal poniżej piątego miejsca nie spadnie…

Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany…

W tym sezonie zobaczymy zupełnie nowe Atletico. Rojiblancos zarobili aż 65 mln euro na sprzedaży dwóch swoich asów: Davida De Gei oraz Kuna Aguero i postanowili te pieniądze spożytkować. Tym samym zespół zasilili kapitan Realu Saragossa – Gabi, boczny obrońca SC Braga, która była rewelacją ubiegłego sezonu na arenach Ligi Europejskiej – Silvio, jeden z lepszych obrońców ligi brazylijskiej ostatnich lat – Miranda, niespodziewana gwiazda ostatnich Mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii – Arda Turan czy król strzelców tegorocznego Euro U21 Adrian. Ale na tym nie koniec – na dniach kontrakt z Atletico powinni podpisać król strzelców ligi portugalskiej i Ligi Europy Radamel Falcao, a także gwiazda Espanyolu – Pablo Osvaldo. To wszystko sprawia, że kibice Rojiblancos z optymizmem mogą patrzeć w przyszłość. Szukając słabych stron Atletico wskazać trzeba na środek pola, choć przyjście Gabiego może to zmienić. Mówi się jeszcze o możliwym transferze Diego z Wolfsburga. Niewątpliwe mediapunta z prawdziwego zdarzenia przydałby się w Madrycie. Wielką niewiadomą jest natomiast pozycja bramkarza. Wrócił Sergio Asenjo, z Chelsea wypożyczono wielki talent belgijskiej piłki Thibauta Courtoisa, natomiast w spotkaniach towarzyskich świetne noty zbierał wychowanek Joel Robles.

Ze względu na udział w kwalifikacjach do Ligi Europy Atletico rozegrało tylko cztery sparingi – wszystkie z drużynami niższych lig hiszpańskich, które bez problemu wygrało. Potencjał kadrowy zespół Atletico na pewno ma, teraz rola nowego trenera Rojiblancos – Gregorio Manzano, by to wszystko solidnie poukładać. To głównie od niego zależeć będzie, czy nowy projekt sportowy Atletico okaże się hitem, czy kitem…

Do wielu zmian doszło także w ekipie Sevilli. Z klubem pożegnała się cała rzesza piłkarzy – Zokora, Renato, Cigarini, Dragutinovic, Sergio Sanchez, Diego Capel, Romaric to tylko najważniejsi z nich. Sprowadzono za to Manu Del Morala, który świetnie spisywał się w poprzednim sezonie w barwach Getafe, mającego polskie korzenie pomocnika HSV – Piotra Trochowskiego czy etatowego obrońcę Montpellier Emira Spahicia. Na tych roszadach znacznie ucierpiał środek pola Sevilli, bo na tę chwilę w kadrze jest jeden solidny defensywny pomocnik – Gary Medel. Nie wiem także, czy transfer Spahicia pomoże rozwiązać problemy z defensywą. W ofensywie powinno być dobrze, bo takie nazwiska jak Perotti, Trochowski, Rakitić, Jesus Navas, Kanoute, Del Moral czy Negredo są gwarancją jakości. Póki co zespół pod wodzą nowego trenera – Marcelino – radzi sobie dobrze. Sevilla rozegrała sześć sparingów, pięć z nich wygrała (w tym 5-0 z Espanyolem czy 2-1 z Napoli).

Kto czarnym koniem?

Wielką niespodzianką obecnego sezonu może być Athletic Bilbao. W klubie latem doszło do zmian w zarządzie. Walkę o fotel prezydenta stoczyli Fernando Garcia Macua i Josu Urrutia. Wygrał Uruttia i od razu spełnił swoją obietnicę wyborczą – na stanowisku trenera zatrudnił Marcelo Bielsę. I to właśnie Argentyńczyka trzeba uznać za największe wzmocnienie Athletiku przed nowym sezonem. Bielsa nie uciekał się od odważnych decyzji i tak już na samym początku w odstawkę poszedł Koikili, a ostatnio Aitor Ocio czy Ustaritz. Kadrę zespołu wzmocnił za to młody rozgrywający Realu Saragossa – Ander Herrera.

Pretemporada w Bilbao upłynęła pod znakiem morderczych treningów i dostosowania zespołu do nowej taktyki. Zespół szybko przekonał się do systemu proponowanego przez Bielsę i świetnie prezentował się w spotkaniach towarzyskich z Werderem (2-1), Catanią (3-1) i Tottenhamem (1-2). Im dłużej trwał jednak sezon przygotowawczy, tym Athletic osiągał gorsze wyniki, co można tłumaczyć obciążeniami treningowymi. Faktem jest też, że Bielsa widząc zmęczenie swoich zawodników chętniej korzystał z graczy rezerw.

Połączenie na wskroś ofensywnej taktyki preferowanej przez Marcelo Bielsę oraz twardy styl gry Basków może aspirować do miana mieszanki wybuchowej. A przecież dochodzi jeszcze atut w postaci własnego boiska i niesamowicie gorącej atmosfery na San Mames. Dlatego właśnie jestem zdania, że Athletic nie tylko nie wypadnie poza pierwszą szóstkę, ale także przy korzystnych układzie będzie w stanie nawiązać walkę o Ligę Mistrzów.

Wielkie aspiracje ma także budowana na petrodolarach szejka Al Thaniego Malaga. W przeciwieństwie do innych tego typu projektów w ekipie Boquerones robione jest to z głową. W letnim okienku transferowym dokonano wzmocnień w każdej formacji oprócz pozycji bramkarza. I tak obronę zasilili Sergio Sanchez z Sevilli, reprezent Holandii Joris Mathijsen i dobrze prosperujący lewy obrońca z Osasuny Pampeluna Nacho Monreal. Do pomocy sprowadzono charakteryzującego się inteligencją boiskową Toulalana z Olympique Lyon, gwiazdę najpierw Betisu Sevilla, a później Valencii – Joaquina, rozgrywającego Villarreal – Santiego Cazorlę oraz dwóch młodych, utalentowanych – Isco i Buonanotte. W ataku straszyć ma natomiast doświadczony Ruud Van Nisterlooy. Wszystko ma to spajać Manuel Pellegrini. To właśnie osoba Chilijczyka pozwala mi wierzyć, że Malaga może powalczyć o puchary już w tym sezonie. W presezonie Andaluzyjczycy nie tylko nie przegrali żadnego meczu, ale także wszystkie wygrali! A mieli przecież na rozkładzie wcale niesłabe drużyny z Holandii – FC Utrecht, Rodę Kerkrade i Feyenoord, a także portugalski Sporting. Wyniki sparingów świetne, ale wcale nie oznacza to, że Boquerones będą w formie już od początku sezonu. Z pewnością tej drużynie wciąż jeszcze potrzeba zgrania. Jedno jest pewne – im dalej w sezon, tym Malaga będzie silniejsza.

Podsumowanie

Sezon 2011/2012 powinien dostarczyć jeszcze więcej emocji niż lata poprzednie. Niemalże wszystkie kluby czołówki wzmocniły swoje kadry, a to pozwala wierzyć, że Primera Division będzie jeszcze ciekawsza. Walka za plecami Realu i Barcelony powinna toczyć się do ostatniej kolejki. Nam – kibicom, pozostaje tylko rozkoszować się dobrymi meczami, których w La Liga z pewnością nie zabraknie! A jeśli uda się przy tym ograć bukmacherów, to tym lepiej. Mam nadzieję, że na łamach serwisu primeradivision.info trochę wam w tym pomożemy.

www.primeradivision.info


AC Bellinzona - FC Wil

Trzy mecze, trzy remisy - to bilans FC Wil w tym sezonie. Wil dzieliło się punktami kolejno z Chiasso, Bruehl i Kriens. Z jednej strony zespół jest wciąż niepokonany, z drugiej - biorąc pod uwagę klasę rywali te trzy zdobyte punkty wprawić w euforię nie mogą. Trener narzeka na brak skuteczności - może i słusznie, bo spotkanie z Bruehl powinni zakończyć zwycięstwem, jednak z Kriens tak kolorowo już nie było. Oczywiście, FC Wil miało niejedną okazję do strzelenia bramki, lecz rywale nie pozostawali dłużni, a i sędzia trochę pomógł... Z klubu przed sezonem odeszło sporo zawodników, w tym kilku kluczowych (Boumelaha, Muslin, Sarr, Taini), co prawda przyszli nowi, ale w efekcie kadra jest bardzo wąska. Czy słabsza? Ciężko póki co powiedzieć, kilku zawodników wciąż jest niewiadomą. Pewne jest, że jeśli tej ekipie przytrafi się kilka kontuzji to będą mieć spory problem. Póki co pech ich jednak omija, do spotkania z Bellinzoną podejdą najprawdopodobniej w pełnym składzie.
AC Bellinzona po trzech kolejkach z 6 punktami na koncie plasuje się na czwartym miejscu. Ekipa z kantonu Ticino słabo zainaugurowała sezon przegrywając u siebie z SR Delemont (1-2). Trzeba jednak nadmienić, że wynik tej konfrontacji był "dość" niesprawiedliwy... W kolejnych dwóch spotkaniach Bellinzona podejmowała Etoile Carouge oraz Locarno, a więc drużyny dużo słabsze od siebie i pewnie je pokonała (3-1 i 3-0). Po spadku odeszło kilku podstawowych zawodników (Drissa Diarra, Mark Edusei, Frank Feltscher, Matteo Gritti, Mauro Lustrinelli, Jérôme Thiesson), ale na ich miejsce przyszli nowi, którzy na Challenge League powinni spokojnie wystarczyć.
W jutrzejszym spotkaniu w ekipie AC Bellinzona nie zagrają rotacyjni w ubiegłym sezonie Mangiarratti, Siqueira, Mattila (w tym jeszcze nie grali) oraz Enzo Eizaga, obrońca sprowadzony z Grasshoppers (grał w spotkaniach z Chiasso i Bruehl). Nie ma żadnych osłabień w porównaniu do spotkania z Locarno. Można się więc spodziewać, że gracze Bellinzony sięgną po pierwsze domowe zwycięstwo, FC Wil nie powinno im stanąć na drodze.

SC Kriens - FC Winterthur

Ubiegły sezon w FC Winterthur nie należał do udanych. Mimo to w klubie wciąż panowała bardzo dobra atmosfera. Przed nowym sezonem przeprowadzono jedynie kilka kosmetycznych zmian w składzie, m.in. w ataku Rainera Bieli zastąpił Albańczyk Altin Osmani. Wydarty w dramatycznych okolicznościach punkt w spotkaniu z Vaduz (2-2) to dorobek FC Winterthur po trzech kolejkach. Jak na tę ekipę to zdecydowanie za mało, choć nie ma co wpadać w panikę, bo na rozkładzie do tej pory były jeszcze Aarau (1-2) i St. Gallen (0-1), a więc drużyny nie byle jakie. Fakt, że po tym ostatnim spotkaniu kibice na Stadion Schützenwiese oklaskiwali swoich ulubieńców pokazuje jak dobre wrażenie zostawili oni po sobie. Również w poprzednich spotkaniach FC Winterthur pokazało się z dobrej strony. Strzałem w dziesiątkę okazuje się póki co transfer Sawwasa Exouzidisa, który pewnie radzi sobie w obronie, a swoją bramką w ostatnich minutach dał wspomniany już wyżej remis z FC Vaduz. W ogóle to obrona z bramkarzem Leite na czele prezentuje się wbrew pozorom (czyt. wynikom) całkiem nieźle. W sobotę wyjazdowe spotkanie z SC Kriens, pojawia się szansa na pierwszy komplet punktów w tym sezonie.
Z Kriens przed sezonem odeszli m.in. Benedikt Deigendesch, Samuel Imbach, Cyril Schiendorfer. W zamian zatrudniono kilku juniorów i piłkarzy z niższych lig. W takim składzie ciężko będzie wywalczyć miejsce w pierwszej dziesiątce. Do tej pory Kriens odniosło dwie porażki - z Biel-Bienne (2-4) i Chiasso (1-2) oraz zremisowało z Wil (1-1). Wydaje się, że to wyniki oddające potencjał zespołu.
Oba zespoły do meczu podchodzą w optymalnych zestawieniach, powinien zatem wygrać lepszy. W mojej opinii dużo lepiej poukładanym zespołem są goście i to na nich postawię w sobotniej konfrontacji.


1 2 3 4 5 Następne >

Wybierz blog:


08.01.Villarreal CF - Valencia CFValencia AH 0.0
Kurs: 1.76Stawka: 6Pinnacle



 Kategorie:
Piłka nożna - Europ. puchary18.40
Piłka nożna - Narodowe0.00
Piłka nożna - Anglia-4.00
Piłka nożna - Szkocja0.00
Piłka nożna - Irlandia-1.07
Piłka nożna - Walia0.00
Piłka nożna - Niemcy-18.80
Piłka nożna - Austria7.55
Piłka nożna - Szwajcaria17.82
Piłka nożna - Hiszpania10.27
Piłka nożna - Portugalia0.00
Piłka nożna - Szwecja0.00
Piłka nożna - Dania0.00
Piłka nożna - Finlandia0.00
Piłka nożna - Islandia0.00
Piłka nożna - W?ochy0.00
Piłka nożna - Francja0.00
Piłka nożna - Holandia5.46
Piłka nożna - Belgia0.00
Piłka nożna - Ukraina0.00
Piłka nożna - Rosja0.00
Piłka nożna - Rumunia0.00
Piłka nożna - Polska-3.00
Piłka nożna - Chorwacja0.00
Piłka nożna - S?owenia0.00
Piłka nożna - Grecja0.00
Piłka nożna - Turcja0.00
Piłka nożna - Argentyna0.00
Piłka nożna - Brazylia0.00
Piłka nożna - Meksyk0.00
Piłka nożna - Japonia0.00
Piłka nożna - Bu?garia0.00
Piłka nożna - W?gry0.00
Piłka nożna - S?owacja0.00
Piłka nożna - Inne0.00
Piłka nożna - Czechy0.00
Piłka nożna - Norwegia0.00
Piłka nożna - Cypr0.00
Piłka nożna - Argentyna0.00
Piłka nożna - Chile0.00
Piłka nożna - Urugwaj0.00
Piłka nożna - Boliwia0.00
Piłka nożna - Brazylia0.00
Piłka nożna - Ekwador0.00
Piłka nożna - Peru0.00
Piłka nożna - Paragwaj0.00
Piłka nożna - Meksyk0.00
Piłka nożna - Kolumbia0.00
Koszykówka - NBA0.00
Koszykówka - Europa0.00
Hokej - Europa0.00
Hokej - NHL0.00
Tenis0.00
Zimowe0.00
Baseball0.00
Żużel0.00
Siatkówka0.00
Ręczna0.00
Motorowe0.00
Lekkoatletyka0.00
Kolarstwo0.00
Inne0.00

 Miesiące:
styczeń 20120.00
październik 20112.56
wrzesień 201114.53
sierpień 201114.97
lipiec 20114.06
maj 2011-1.12
kwiecień 20119.03
marzec 201115.84
luty 2011-7.06
styczeń 2011-5.69
grudzień 2010-19.40
listopad 20107.95
   
Portal Bet1x2 prowadzony jest w języku polskim i adresowany do Polaków zamieszkałych poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Strona internetowa Bet1x2.net jest serwisem niekomercyjnym. Treœci na niej zawarte majš charakter zabawy i sš zamieszczane przez pasjonatów sportu w celach informacyjnych. Typujemy dla zabawy rozstrzygnięcia meczów. Jesteœmy przeciwni hazardowi. Masz problem z hazardem? SprawdŸ anonimowihazardzisci.org i hazardzisci.org/forum